Pasja szyta na miarę- pierwszy rok ”W Dobrym Stylu by Rafał Przetak”

Czerwiec 6
15 Comments

Czas biegnie nieubłaganie! Gdy oglądam się za siebie z trudem odnajduję momenty, które by nie odcisnęły znaczącego wpływu na moje obecne zamiłowanie do elegancji. Elegancja jak zapewne świetnie zdajecie sobie sprawę to nie tylko oprawa wizualna, która ułatwia nam relacje w kontaktach międzyludzkich. Elegancja to nade wszystko rozległa definicja, która skrywa swoją prawdziwą istotę w kulturze osobistej przejawiającej się w codziennej egzystencji. Co gdy czar pryska i pod kolorową skorupą skrywa się postać, która w rzeczywistości z postawą współczesnego dżentelmena ma niewiele wspólnego?! Takie dylematy odkąd pamiętam mobilizowały mnie do mozolnej pracy, której efektem jest blog, mający na celu odwoływanie się do zasad dodających otuchy znacznemu gronu mężczyzn. Prozaiczne sytuacje od zawsze odciskały swoje piętno na naszych życiowych wyborach. Nigdy nie byłoby mnie tutaj gdyby nie prawdziwe zrządzenie losu, o którym poniżej.

Klasyczna moda intrygowała mnie od niepamiętnych czasów. Taką niekończącą się studnią inspiracji był Internet, gdzie każdy pasjonat mógł znaleźć wątek estetyczny najbliższy jego gustom. Polska jest krajem, gdzie obraz dobrze ubranego faceta jest tematem sporów i kontrowersji, które ku ogólnemu zadowoleniu powoli, ale systematycznie odchodzą do lamusa. Myślę, że nasza mentalność estetyczna systematycznie ewoluuje, a jej efektem jest ogromne zainteresowanie męską elegancją, która tak naprawdę jest marginesem na rodzimej ulicy. Słowo margines nie powinno być identyfikowane z przykładem o dosyć karykaturalnej formie, a z przemyślaną filozofią integrującą coraz większą grupę mężczyzn. To właśnie dzięki entuzjazmowi takich osób jesteśmy, w stanie debatować i wyciągać ważne daleko idące wnioski.


IMG_0024

Fot: Rafał Chobot

IMG_0010

Fot: Rafał Chobot

Dzisiejszy wpis jest dosłownym podsumowaniem rocznej działalności, która narodziła się w dosyć niecodziennych okolicznościach. Taką iskrą, która ośmieliła mnie w późniejszym etapie założyć bloga było poznanie osób, których przesłanie inspiruje mężczyzn nie tylko w naszym kraju. Zaznajamiając się na co dzień z blogiem Alberta Borowieckiego z For Gentleman obcowałem z tematem, który skrywał przede mną wiele tajemnic. Na spotkaniu zaaranżowanym przez wspomnianego Alberta poznałem Jana Adamskiego oraz Mateusza Szczepańskiego. Cały kontekst spotkania z perspektywy  czasu miał ogromne znaczenie, gdyż to wtedy Albert zdradził cały misterny plany inicjatywy ‘’Warszawa Pod Krawatem’’. Pamiętam osobistą euforię umotywowaną znalezieniem się, w o toczeniu osób o tożsamych poglądach.

Po krótkiej chwili dyskusji Jan zadał mi kluczowe pytanie, które zaważyło na tym, iż  w chwili obecnej z mniejszą lub większą przyjemnością zaznajamiacie się z moimi wpisami. Gdy wybrzmiało owe pytanie ‘’Rafał dla czego nie prowadzisz swojego bloga?’’ W mgnieniu oka odpowiedziałem, że absorbujące życie zawodowe jest hamulcem, który mógłby mnie ograniczyć czasowo. Po dalszej interesującej dyskusji, dzięki której ustaliliśmy szczegóły pierwszej edycji ‘’WPK’’ nadeszła chwila dla osobistych rozważań. Cały czas w głowie nie milkł wydźwięk pytania zadanego przez Jana! Po kilku godzinach rozmyślań stwierdziłem, że czas najwyższy na fali zwiększającego się zainteresowania tą tematyką pokusić się o swoją auto-definicję męskiej elegancji.  Oczywistym następstwem było pytanie, które miało wyłonić nazwę bloga! Cała historia jest przezabawna! Pokrótce ją Wam przedstawię…


Zdjecie_055

Fot: Katarzyna Purchalak

12124405_1174027122613059_1853710775_o

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_006

Fot: Katarzyna Purchalak

zdj05

Fot: Katarzyna Purchalak

Otóż pierwsza myśl była następująca ‘’Moda okiem mężczyzny’’ niby oddająca cały sens, ale brzmiąca dość komicznie. Po krótkiej refleksji została zmieniona na ‘’W dobrym stylu by Rafał Przetak’’, która od samego początku była dedykowana pode mnie. Cóż, niewątpliwie od samego początku musiałem wykształcić swoją filozofię, która byłaby intrygująca i diametralnie odróżniała się od wizji prezentowanych przez moich kolegów po fachu. Bezpretensjonalność oraz oryginalność, te cechy przyświecały mi od samego początku. Kreowanie dziwacznej, groteskowej fabuły szybko zniechęciłoby osoby, które z żywym zainteresowaniem  integrowały się przekazem promowany w tymże miejscu. Wyważenie treści uważam za złoty środek, bez którego zamieszczane artykuły nie cieszyłyby się ogromnym zainteresowaniem. Docelowa grupa odbiorców cały czas się rozrasta, wiec jest to pozytywna prognoza na przyszłość.

Na blogu w ciągu mijającego roku zamieściłem 30 różnorodnych artykułów, począwszy od moich subiektywnych spostrzeżeń, w kwestii elegancji. Nigdy nie ukrywałem, że włoska moda jest mi najbliższa. Znamiennym okazał się  wpis, który przybliżył istotę sprezzatury. Niewielka domieszka nonszalancji w modzie jest obowiązkowa, a zarazem świadczy o ugruntowanych spostrzeżeniach w tej materii. Oczywiście moją początkową działalność nazwałbym działaniem po omacku. Nie mając chodź elementarnej wiedzy popełniałem banalne błędy. Doświadczenia są nieocenione, a przy tym te dość zabawne sytuacje z przeszłości są ciekawym wspomnieniem. Na mojej twarzy w takich momentach kłębią się samoistnie uśmiechy. Kobieca elegancja to temat bliski każdemu mężczyźnie. Próbowałem w nim za wszelką cenę uchwycić polot i piękno, które utożsamiam z synonimem kobiecości. W niedalekiej przyszłości wpisy w tym temacie wrócą ze zdwojoną siłą.


mIMG_4572

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_006

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_063

Fot: Katarzyna Purchalak

Male_04

Fot: Katarzyna Purchalak

Przyszłość kreśli się bardzo kolorowo! Mogę Wam zdradzić, że częściej będą publikowane wpisy stylizacyjne o różnorodnej charakterystyce. Wrócę także do artykułów merytorycznych, w których  odpowiem na nurtujące Was kwestie. No i przysłowiowa ‘’bomba’’, która wielu zaskoczy, ale o tym także w nie tak odległej przyszłości. W dobrym stylu by Rafał Przetak to nie jednostka, a sztab ludzi, którzy pełni pasji i werwy wspomagają mnie w tym dziele. Myślę, że każda osoba, która na co dzień obcuje z modą przyzna mi rację, że praca fotografa ma fundamentalne znaczenie. Mam to nieskrytą przyjemność współpracować z Katarzyną Purchalak, która w oczach wielu ludzi jest wzorem do naśladowania. Piotr Purchalak i jego zmysł twórczy to panaceum na moje dość czasem frywolne wizje. Piotr w tych momentach mnie studzi i jest opoką racjonalności. Ewelina Słowińska to kobieta, która realizuje moje największe fanaberie  kreśląc je na kartce papieru.  W tak żywiołowym składzie przyszłość jest mi nie straszna! Żadne słowo nie jest w stanie oddać mojej wdzięczności dla tych osób!

Na końcu w sposób znamienny dziękuje Wam czytelnicy bo dzięki waszemu zainteresowaniu kłębi się we mnie energia, która pozwala mi na eksponowanie tego co w modzie męskiej najlepsze. Dziękuje za masę wiadomości w, których dzieliliście się ze mną stylizacjami waszego autorstwa. Dziękuje także za komentarze negatywne, które są sposobem na skorygowanie wszelkich niedociągnięć i uchybień, które niestety miały swoje miejsce. Niech ten blog będzie platformą, na której każdy z komfortem i przyjemnością będzie się poruszał. Wspólnie jesteśmy w stanie wypracować taką formułę, która będzie ciekawą alternatywą dla wielu osób. Kończąc i dziękując po raz zapewne już setny obiecuję, że z pewnością nie spocznę na laurach.

Dziękuje za poniższe!

Rafał


12367012_1004622796243804_1024756135_n

 

 

Warszawa Pod Krawatem 4-edycja

Maj 29
2 Comments

Na wstępie szczególne podziękowania dla marek, które wsparły 4-edycję ,,WPK”

_logo_prochnik1_logo_nonchalant (1) _logo_partenope _logo_patine _logo_woolet EM - Mens Accessories_FINAL


Z rozrzewnieniem wspominam początki inicjatywy! Kiedy to czwórka mężczyzn, w zgiełku szarości dnia codziennego z ogromną determinacją realizowała daleko idący scenariusz ‘’Warszawy Pod Krawatem’’. Doświadczenie życiowe uczy nas, aby nie spoczywać na laurach, a wręcz pobudzonym entuzjastyczną reakcją otoczenia zaspakajać potrzeby każdej osoby, dla której elegancja to nie tylko wyświechtanie  brzmiący slogan. Ważne, aby w tym wszystkim znaleźć odpowiedni kompromis, który będzie mógł zadowolić wszystkich o odmiennym spostrzeżeniu w kwestii szeroko rozumianej klasycznej męskiej mody, posiadającej wiele intrygujących oblicz. Progres inicjatywy był nieunikniony, każda kolejna edycja zaskakiwała swoją formułą. Powielanie oczywistych schematów, które opierałyby się na pochodzie świetnie ubranych mężczyzn szybko znudziłaby osoby, dla których początkowa formuła eventu dawała możliwość fascynacji. Kreatywność jest formą trafnego zaspakajania ludzkich potrzeb. Receptą  jest merytoryczne przesłanie, które jest nierozerwalne z możliwością osobistej integracji z osobami o bliźniaczych poglądach. Taka była koncepcja na czwartą już edycję inicjatywy, która przybliża wzorce męskiej elegancji!

Muszę wspomnieć, że przygotowania rozpoczęliśmy już w okresie zimowym, w którym to cały harmonogram  naszych działań został skrzętnie opracowany.  W moim przypadku pogodzenie absorbującego życia zawodowego z niekończącymi się spotkaniami i setkami telefonów przyprawiały o mały zawrót głowy. Zadanie jakie mieliśmy do zrealizowania było nie lada wyzwaniem, ale euforia jaka panowała w nas przez te kilka miesięcy jest nie do opisania. Tym razem miejscem docelowym naszej inicjatywy była Winosfera, miejsce które w pełni komponowało się z charakterem spotkania. Tutaj gorące podziękowania dla wszystkich osób, które walnie przyczyniły się do tak profesjonalnego zrealizowania ‘’WPK’’. Dreszczyk emocji był wyczuwalny już od godzin porannych gdzie z Janem oraz Albertem zajmowaliśmy się dopracowywaniem niuansów organizacyjnych, które jak sami wiecie potrafią sprawić wiele problemów.


Part_I_016

Albert wygłaszający mowę powitalną

Part_I_024

Jan czuje się w tej roli jak ryba w wodzie

Godzinna 12:00 była punktem kulminacyjny, a zarazem momentem rozpoczęcia spotkania. Przed naszymi oczami pojawiały się rzesze nowych gości, którzy tłumnie zjechali się z całej polski, aby wspólnie celebrować tak ważny moment. Albert jako inicjator całej idei wygłosił mowę powitalną, która była umotywowana wielką radością i uznaniem dla wszystkich osób, które w tym dniu znalazły się w zbornym miejscu. Dla osób pragnących wykazać się wyczuciem estetycznym zostały zorganizowane następujące konkursy, które ogłosiliśmy: najbardziej perfekcyjne lustro na noskach butów oraz najlepiej zawiązany krawat.

Aby zachować autonomię w jury zasiadły osoby doskonale poruszające się w żywiole elegancji. W tym miejscu dziękuję Panu Ireneuszowi Korzeniewskiemu autorowi blogu Styleman, który objął zaszczytną funkcję przewodniczącego jury w konkursie na najlepiej zawiązany krawat. Pan Ireneusz to prawdziwy symbol stylu, z którego czerpię wiele inspiracji. Maciej Dolega to  mężczyzna wiedzący o elegancji wszystko, a zarazem najjaśniejsza postać rodzimej telewizji, która  wsparła nas  w gronie jury.  Daniel Ziętek jako przedstawiciel marki Patine objął prym w konkursie na najbardziej perfekcyjne lustro na noskach butów.


Part_I_080 (2)

Daniel Ziętek- Patine

Part_II_102

Ireneusz Korzeniewski-Styleman

Part_II_122

Maciej Dolega

Z prestiżowego punktu widzenia zaszczytem dla nas jako organizatorów było zaprezentowanie przez firmę Adam Feliks Próchnik swojej unikalnej linii garniturów Chrobry, które niebawem pojawią się w sklepach wspomnianej marki. Firma Próchnik jest przykładem racjonalnej polityki, dzięki której potencjalny odbiorca może zakupić świetny produkt w wyważonej cenie. Wszelkie stylizacje, które możecie oglądać na stronie internetowej Adam Feliks Próchnik są autorstwa Jana, Alberta a także mojego. Otrzymuję od Was wiele sygnałów, że nasza praca nie poszła na marne, a wręcz zaskarbiła wasze uznanie. Cieszę się, że marka Próchnik pozwoliła oddać w nasze ręce kolekcję, która prezentuje się fantastycznie i utożsamia to co w klasycznej modzie męskiej najlepszego. Co warto odnotować mowę powitalną wygłosił Prezes Próchnika pan Rafał Bauer. Poniżej modele prezentują garnitury z serii Chrobry.


Part_I_023

Pan Prezes Rafał Bauer

Part_I_025

Garnitury z serii Chrobry

Part_I_026 (1)

Garnitury z serii Chrobry

Czym była by Warszawa Pod Krawatem bez wkładu merytorycznego, o którym wcześniej wspominałem. Andrzej  Olender, którego miałem możliwość zapowiadać to jeden z niewielu artystów specjalizujących się w ręcznym malowaniu butów, mówiąc oględnie ich patynowaniu. Pan Andrzej wygłosił niezwykle interesującą prezentację, która otworzyła szerzej oczy osobom patrzących w przeszłości na niniejszą kwestię z przymrużeniem oka. Z uporem maniak na blogu wspominam, że obuwie ma niezaprzeczalną wartość estetyczną, która waży na całym ogóle stylistycznym. Wysłuchanie Pana Andrzeja Olendra było wielką przyjemnością.


Part_I_043 (1)

Pan Andrzej Olender

Part_II_207 (2)

Pan Andrzej Olender

Każdy w napięciu czekał na prezentację gwiazdy eventu samego Luci Rubinacciego, który włada marką Rubinacci kreującą męski styl już od trzech pokoleń. Luca od razu dał się poznać jako człowiek o ogromnej empatii i fantastycznym poczuciu humoru. Dystans kulturowy nie był absolutnie wyczuwalny, dzięki temu czułem jakbym go znał od niepamiętnych czasów.  Luca wygłosił wykład na temat włoskiego stylu i jego ekspansji na arenie międzynarodowej. W sposób interesujący zdradzał szczegóły krawiectwa miarowego, a także jego różnic pomiędzy krawiectwem neapolitańskim, mediolańskim i londyńskim. Po prezentacji został wyemitowany 20-minutowy film  o neapolitańskim krawiectwie oraz sukcesie rodziny  Rubinacci.

Początki firmy sięgają roku 1932, kiedy to neapolitański dandys Gennaro Rubinacci (dziadek Luki) postanowił szyć ubiory na wzór klasycznych, angielskich garniturów dla neapolitańskiej elity. Odniósł sukces, a niejako przy okazji i mimochodem wylansował zupełnie nowy styl, nazwany później stylem neapolitańskim. Gennaro nazwał swoją firmę: London House, ale traciła ona sens w miarę jak coraz bardziej odchodził od sztywnego stylu londyńskiego na rzecz miękkiego i wygodnego stylu neapolitańskiego. Dlatego jego syn, Mariano Rubinacci, który przejął firmę po ojcu, zmienił nazwę na Rubinacci. Miało to miejsce w latach 60-tych ubiegłego wieku. Mniej więcej w latach 70-tych firma zaczęła swoją ekspansję na arenie międzynarodowej, otwierając swoje oddziały w Rzymie, Londynie, Nowym Jorku, Tokio i Mediolanie. Sukces firmy nie byłby możliwy bez twórczego udziału Luki Rubinacciego, który po mistrzowsku wykorzystał social media do budowania wizerunku i prestiżu.


Part_I_051

Luca Rubinacci

Part_II_246

Luca Rubinacci

Part_II_272

Luca Rubinacci

Szczególne podziękowania dla naszej niesamowitej pary Kasi oraz Piotra z KPMultimedia, za ujęcia które oddają klimat ‘’WPK’’

Organizatorami czwartej edycji ”WPK” był Albert Borowiecki z For Gentleman – Blog, Jan Adamski, oraz W Dobrym Stylu by Rafał Przetak.

Poniżej czekam na Wasze komentarze.

Zapraszam do zapoznania się z galerią zdjęć:


Part_I_030 Part_I_035 (1) Part_I_074 Part_I_085 Part_I_097 Part_II_180 Part_II_191 Part_II_200 Part_II_241 Part_II_387 Part_II_393 Part_II_406 Part_II_433 Part_II_440Part_II_175 (2)Part_II_403Part_II_368Part_II_379

 

Warszawski dzień kapelusza

Maj 15
No comments yet

Podobno mężczyźnie do szczęścia wiele nie potrzeba. Z tym dość dziwacznym stwierdzeniem śmiało mógłbym polemizować. Wspólnym mianownikiem wszystkich męskich fascynacji jest kobiecość, która jest potężnym impulsem motywującym nas mężczyzn! Warszawski dzień kapelusza to  idea trzech czarujących kobiet z Damosfery, które w mozole życia zawodowego odnalazły pasję, którą z uporem maniaka propagują.  Po wielu dekadach posuchy kapelusze wracają na salony. Zainteresowanie nakryciami głowy systematycznie wzrasta, co jest zasługą szeroko zakrojonej edukacji społeczeństwa, mającej na celu krzewienie elegancji. Kapelusz nie jest w dzisiejszej dobie utożsamiany z oznaką kiczu, ale staje się elementem dopełniającym wyraziście ogół stylizacyjny. Więcej na ten temat możecie przeczytać w moim poprzednim artykule tutaj.

Najwyższa pora, aby przedstawić  w oczywistym świetle samą istotę ruchu, która w swojej niebanalności jest bardzo bliska mojemu sercu. Warszawski dzień kapelusza to impreza o charakterystyce kulturalno-integracyjnej, której elementarnym zadaniem jest powrót do trendu z  lat międzywojennych, w których to wszelakie nakrycia głowy były obowiązkowym elementem garderoby.  Zdaję sobie sprawę, że mogę uruchomić lawinę negatywnych komentarzy twierdzących, że kapelusz jest reliktem przeszłości. To stwierdzenie według mnie jest dość komiczne i nieadekwatne do postępu w tej materii. Myślę, że owoce wspomnianej inicjatywy będziemy niebawem  dostrzegać na ulicach polskich miast.

Inicjatywa skupiła wokół siebie firmy, które oferowały asortyment mniej lub bardziej związanym z otoczką elegancji. Muszę tu wspomnieć o wernisażach malarek, których dzieła w wyjątkowy sposób mnie zaintrygowały. Ubolewam, że mężczyzna szukający czegoś dla siebie mógłby mieć pewien niedosyt spowodowany ograniczoną ilością asortymentu dla współczesnego dżentelmena. Chociaż nie obeszło się bez testu krawatów, których właściwości sprawdzaliśmy na wiele sposobów. To już jest swoista obsesja, która dla każdego krawaciarza jest dosłowną mantrą.

Kontekst obecności Warszawy Pod Krawatem na tym evencie ma dla nas, jako pasjonatów męskiej elegancji, ważne symboliczne znaczenie, które pozwala na entuzjastyczne spoglądanie w przyszłość. Cieszę się, że jako grupa jak i indywidualnie zostaliśmy w sposób ciekawy wykorzystani w trakcie przebiegu eventu. Jan Adamski jako niekwestionowany autorytet męskiej blogosfery zasiadł w jury, które wyłoniło zwyciężczynię konkursu na najpiękniejszy kapelusz. Muszę przyznać, że jury miało nietęgą minę spowodowaną ogromną ilością fantazyjnych nakryć głowy. Efektem finalnym  było wytypowanie Pani, która pod kątem całokształtu stylistycznego prezentowała się najbarwniej.

Oprócz oczywistego zgiełku propagującego noszenie kapeluszy, zwieńczeniem dnia był autorski pokaz kolekcji Justyny Ołtarzewskiej, w którym miałem swój mały epizod. Każdy pokaz nie może obyć się bez charyzmatycznych prowadzących, którzy budują poczucie napięcia. W tej roli fantastycznie spełnił się Albert Borowiecki oraz Mateusz Szczepański. Będąc po drugiej stronie z wielkim zainteresowaniem obserwowałem ich profesjonalne podejście w tej tematyce. W tym momencie moje emocje sięgały zenitu, więc pewien obaw myślałem o uniknięciu jakieś wtopy. Modelka, której towarzyszyłem eksponowała walory sukni autorstwa Justyny. Sama propozycja ślubna przełamuje pewien oczywisty schemat, dzięki czemu zyskuje frywolność, którą identyfikuję z kwintesencją kobiecości.


ANT_1826

Warszawski Dzień Kapelusza

ANT_0602

Warszawski Dzień Kapelusza

13040872_1014837391929790_1773592791504687133_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13040999_1014840978596098_6077023341359463521_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13041079_1014841625262700_526680632761124445_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13047857_1014838821929647_7374725079410310396_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13047877_1014837465263116_5705354079697490367_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13087107_1014841105262752_2611080414091425586_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13047675_1014837335263129_7470082116868075098_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13086760_1014841155262747_6029357880202918533_o

Warszawski Dzień Kapelusza

ANT_1813

Warszawski Dzień Kapelusza

 

Adam Feliks Próchnik- lookbook kolekcja wiosna-lato 2016

Kwiecień 24
2 Comments

Wpis komercyjny

Elegancja bez krzty zwątpienia może stać się ideą przyświecającą niejednemu dorosłemu mężczyźnie. Jak każda fascynacja ma swoje stadia rozwoju, natomiast słowo ewolucja w rozumowaniu społeczeństwa to dojrzewanie do pewnych zachowań, trendów, które do nie dawna wzbudzały konsternację lub niezrozumienie. Moda jest płaszczyzną niekończących się dyskusji oraz pytań, na które trudno znaleźć  jedną transparentną odpowiedź zaspokajającą niezmierzony apetyt ludzkiej ciekawości. Klasyczna elegancja jest motywem przewodnim mojej działalności i dominuje każdą chwilę mojego życia. Dodaje mi na co dzień niespożytej energii, dzięki której jestem w stanie kreować  wizerunek będący gloryfikacją elegancji. W okresach upojenia pewnymi trendami warto zachować zdrowy rozsądek, który będzie receptą dla obezwładniającego szeptu mas krytyków.

Mam nadzieje, że nie odbierzecie moich konkluzji jako wyraz typowego egocentryzmu…Dzięki modzie realizuję marzenia związane z kreowaniem męskiego wizerunku. Cóż, podobno niewielka domieszka narcyzmu pobudza do efektywniejszego działania. Kończąc ten wątek wspomnę, że do niedawna byłem po ‘’drugiej stronie’’, obserwując inicjatywy odmieniające stereotypowe postrzeganie elegancji. Dziś wiem, że tylko niepohamowana, a wręcz furiacka praca jest w stanie przynieść efekt, który będzie satysfakcjonował społeczeństwo. Ludzie w swej niekończącej się ciekawości wyznaczają nowe granice oczekiwań, którym z największa przyjemnością staram się sprostać.

Nie tak dawno w głowach włodarzy firmy Adam Feliks Próchnik narodził się pomysł, aby to trzech blogerów zajęło się kompleksowym przygotowaniem lookbookowych stylizacji wiosna-lato 2016. Razem z Janem Adamskim oraz Albertem Borowieckim bez chwili głębszego zastanowienia zaakceptowaliśmy tak kuszącą propozycję współpracy. Jako mężczyźni głodni nowych ciekawych wyzwań z wielkim animuszem przystąpiliśmy do tego jakże inspirującego wyzwania. Niezmiernie cieszy mnie fala zmian oraz konsekwencji, którą wykazała się marka Adam Feliks Próchnik w swoich ostatnich propozycjach z tematyką elegancji. Myślę, że ten sygnał odbije się szerokim echem, a jego owoce będziemy dostrzegać coraz częściej na polskich salonach związanych z modą.


 

Oczywiście bez szeroko zakrojonych przygotowań co do samej realizacji lookbooka nie było mowy. W głowie każdego z nas rodziło się wiele propozycji, które chcieliśmy wcielić w życie. Ustalenie strategii działania oraz założeń miało pierwszorzędne znaczenie. To był czas bliskości z dedykowanym produktem, z którym mieliśmy się zaznajomić. Trudno opisać euforię, która towarzyszyła nam w tym czasie. Mnóstwo spostrzeżeń, konstruktywna debata, której celem było należyte wywyższenie asortymentu marki Adam Feliks Próchnik. W szybkim czasie udało nam się ustalić całą filozofię działania, okupioną w cechy tożsame w postrzeganiu klasycznej męskiej mody. Mając ciężar gatunkowy na swoich barkach z niecierpliwością oczekiwaliśmy dnia wdrażania w życie naszych założeń.

Sam problem w nakreślaniu wzorców przez rodzime marki urósł do horrendalnych rozmiarów. Mężczyzna w naszym kraju jest świadomy swoich potrzeb, oczekuje przedstawienia produktu w jak najbardziej prawidłowym świetle. Ukazując asortyment, kluczowym jest odpowiednia synchronizacja detali, które mają adekwatne przełożenie na całokształt stylizacji. Ból głowy wzrasta, gdy dana propozycja nie ma nic wspólnego z tworem o nazwie elegancja. Takie praktyki są nagminne na Polskim rynku, wypaczając przy tym cały kreowany styl. Mając tą nieprawidłową praktykę na względzie przystąpiłem do dzieła. Sam efekt końcowy miał zawierać szereg głębokich przemyśleń, które towarzyszą mi od początku mariażu z męska modą.


Jako oddany fan włoskiej mody w net realizowałem plany związane ze stylizacjami o charakterystyce smart-casualowej. Każda propozycja musiała być nacechowana odpowiednim wyważeniem smaków- kolorystycznie korespondować z każdym niuansem w zestawieniu. Odpowiednie proporcję o, których bardzo często wspominam na łamach  bloga musiały być należycie ukazane. Nie wyobrażałem sobie sylwetki mężczyzny z ciągnącymi się po podłodze mankietami spodni. Taki widok mówiąc po ludzku jest wielce nieestetyczny. Spodnie winny się opierać maksymalnie na górnej części buta. Krawat a wręcz jego prawidłowe zawiązanie ma kontekst niebagatelny. Węzeł windsorski, który w większości przypadków nieodpowiednio współgra z owalem twarzy mężczyzny ma w naszym kraju grono zaciekłych sprzymierzeńców. W swoich stylizacjach postawiłem na four in hand, który jest niezwykle uniwersalny. Oczywiście przytaczam tu fakty, z którymi każdy ‘’elegant’’ jest odpowiednio zaznajomiony. Cóż, wspomniane reguły były jak  do tej pory solą w oku dla większości marek.

Najnowsza kolekcja marki Adam Feliks Próchnik nacechowana jest stylem zdobywającym coraz większą rzeszę fanów. Myślę, że dla każdego mężczyzny ceniącego w swoim życiu elegancję oraz przednią jakość wyrobu towaru, propozycja firmy Próchnik będzie gratką nie do odrzucenia!

Sam proces stylizowania sylwetek był dla mnie twórczo intrygujący. Współpraca z osobami, dla których ten chleb jest codziennością, była możliwością zdobycia cennego doświadczenia, które z całą pewnością będzie procentować w przyszłości. Z pełną odpowiedzialnością kreujemy wizerunek ówczesnego mężczyzny, odsyłając go do korzeni męskiej elegancji. Elegancji, która ma wpływy na postrzeganie nas przez najbliższe otoczenie. Liczę, że nasze wspólne dzieło wzbudzi w was wielki apetyt na męską elegancję, która dzięki pracy wielu osób przeżywa długo wyczekiwany renesans.

Wracając do kolekcji, która moim skromnym zdaniem trafia w zapotrzebowanie na rynku, a cechuje się śródziemnomorskim luzem stylistycznym, który jest bardzo trafiony. Każdy z Was wymaga od blogera obiektywności i przedstawiania faktów w prawidłowym świetle. Na stronie internetowej marki Adam Feliks Próchnik znajdziecie masę stylizacji mojego autorstwa, które od dawna cieszą się Waszą aprobatą. Pozostaje mi tylko życzyć Wam owocnych poszukiwań ulubionych elementów garderoby.

Poniżej niektóre wiosenno- letnie propozycje Jana, Alberta a także moje.


Pro1602-018_N Pro1602-059_N Pro1602-072_N Pro1602-148_N Pro1602-193_N Pro1602-326_N_N Pro1602-491_N Pro1602-552_N Pro1602-609_N Pro1602-745_N Pro1602-794_N Pro1602-1416_N Pro1602-1434_N Pro1602-1542_N Pro1602-1600_N Pro1602-1150_N Pro1602-1261_N

Zalety oraz wady szycia butów metodą Goodyear Welted oraz Blake

Kwiecień 4
1 Comment

Mężczyzna, u którego rodzi się zamiłowanie do elegancji jest żądny odpowiedzi na trapiące go kwestie. Można otwarcie twierdzić, że doskonalenie swojego wyglądu ma przełożenie na funkcjonowanie w otaczającym nas świecie.  Myślę, że niewielu znajdzie się śmiałków, którzy mogliby polemizować z tym stwierdzeniem, które tak naprawdę zakorzeniło się gdzieś głęboko w ludzkiej świadomości. Czy w takim razie facet głodny wiedzy, wykazujący się oddolną inicjatywą jest okrętem na bezkresnym oceanie?! Taką postawę osobiście odbieram jako prognozę szeroko rozumianych zmian, które w sposób oczywisty dają wiarę na lepsze jutro.

Ale dość moich odniesień spowodowanych niezliczoną ilością pytań, które od Was otrzymuję. Każdemu z osobna dziękuję! Taka forma internetowej debaty będzie miała swoje przełożenie na tematykę, którą będę w najbliższym czasie poruszał na łamach swojego bloga. Najważniejsze, aby zaspakajać Wasz apetyt estetyczny, który jest dla mnie niekwestionowanym bodźcem motywującym do pracy. Podekscytowany Waszym entuzjazmem chciałbym poruszyć temat szycia butów metodą ‘’Blake’’ oraz ‘’Goodyear Welted’’.

Jaką to gehennę przechodzimy podczas nieowocnych poszukiwań wymarzonego obuwia. Przeważnie krzątamy się po sklepach, gdzie nadzwyczaj miły sprzedawca próbuje wcisnąć nam produkt, który tak naprawdę jest nijaki jakościowo. Polski mężczyzna przywykł do częstej tułaczki pomiędzy sklepowymi półkami. Zazwyczaj oczekując obuwia, którego cena nie przyprawia o ból głowy, a żywotność konstrukcji będzie na satysfakcjonującym poziomie. Jako praktyk wiem, że taka współzależność jest z oczywistych względów nierealna. Konkurencja w branży obuwniczej jest niezmierzona, a jej filarem funkcjonowania jest mierna świadomość potencjalnego odbiorcy. Wszak codziennością jest osobisty dylemat mężczyzny zdecydowanego na zakup butów, które są przysłowiowym gwoździem do estetycznej trumny.


 

12953128_1284762678206169_570612896_o

 

Najwyższa pora, aby przejść do konkretów. Pozwolicie, że zacznę od systemu pasowego zwanego Goodyear Welted, który zaistniał w rzemiośle obuwniczym już 300 lat temu. Przez znawców na całym świecie wspomniana metoda szycia jest najlepszą formą produkcji obuwia. Sama produkcja jest niezwykle żmudna i czasochłonna, ale mająca swoje istotne przełożenie na kondycję obuwia podczas jego użytkowania. Buty metodą Goodyear Welted wykonywane są ręcznie bądź maszynowo, a każda para butów wymaga indywidualnych zabiegów, o których więcej poniżej.

Proces wytwarzania butów zaczyna się od wycięcia części skórzanej cholewki. Następnie rzemieślnik przechodzi do działania zwanego zamknięciem, gdzie różne części cholewki są zszywane ze sobą. Podczas tego etapu przeprowadzane jest szereg czynności jak: zmniejszanie zbyt grubo uciętej skóry oraz barwienie i zginanie skóry w celu poprawy jej wyglądu. Kolejny etap to już naciąganie na kopyto szewskie oraz przymocowanie do wkładki i pięty. Przed samym procesem naciągania, górna część buta jest w odpowiedni sposób konserwowana, aby wyzbyć się wilgoci, która mogłaby pokrzyżować możliwość należytego kształtowania skóry.

Rama jest nieodzownym elementem omawianej metody, która jest zszywana z cholewką i wkładką, z którą będzie połączona podeszwa. Gdy zauważalna będzie degradacja podeszwy, ten genialny proces będzie umożliwiał mało inwazyjną wymianę. Kolejnym krokiem jest przyszycie do ramy podeszwy. Podeszwa jest przyszywana nićmi, dzięki czemu zachowuje odpowiednią wytrzymałość. Krawędzie podeszwy są przycinane zanim nastąpi barwienie. Tu swoim kunsztem wykazują się specjaliści mający swój fach w jednym palcu, gdyż sam proces wymaga manualnej pracy. W etapie końcowym podeszwa zostaje pomalowana oraz wypolerowana. Przysłowiową wisienką na torcie jest woskowanie, szczotkowanie i polerowanie butów.

Powyższy proces ma swoje przełożenie  w kwestii strategicznej, której następstwem jest kilkudziesięcioletnia możliwość swobodnego eksploatowania obuwia. Dzięki dodatkowym warstwom, butom nie są straszne doskwierające szczególnie nam znane zmienne warunki pogodowe. Wielokrotnie wspominałem o współzależności obuwia z pozostałą częścią elementów garderoby. Przeświadczony  o korzyściach posiadania butów uszytych omawianą metodą, gorąco namawiam do zainwestowania w buty, które stają się jednością z właścicielem. To co może zniechęcać do zakupu butów to sama jego cena. Polski rynek na szczęście aż kipi od firm, które sprzedają produkty korzystne cenowo. Sam proces technologiczny także odkrywa pewien negatyw, o którym muszę wspomnieć, a jest nim ilość warstw zszytych z cholewką, którego następstwem może być odczuwalny dyskomfort w trakcie początkowego użytkowania.

Marki dystrybuujące obuwie szyte metodą Goodyear welted:

  • Patine
  • Shoepassion
  • Loake
  • Królewski Herb
  • Klasycznebuty.pl
big_zdjecia-5-of-9-

PATINE

 

shoepassion_591-base

SHOEPASSION


 

12952894_1284762674872836_1946513564_o

Metoda szycia ‘’Blake’’ nie posiada polskiego nazewnictwa, co czyni ją tym bardziej enigmatyczną.  Z pomocą przychodzi nam wiedza kompetentnych osób, które namaściły tą technikę mianem przeszywanej. Wyprodukowanie obuwia cytowanym sposobem jest stosunkowo proste. Ważne aby zwrócić szczególną uwagę na odpowiednią dbałość  i pielęgnację, dzięki czemu buty będą cieszyć nas długim oraz komfortowym okresem użytkowania. Przechodząc do wartości merytorycznej sama metoda polega na naciągnięciu i uformowaniu cholewki z kopytem i przymocowaniu jej metalowymi gwoździami, bądź klejem do podpodeszwy.  Po nałożeniu otoku, wypełnienia i podeszwy wyjmuje się kopyto i przyszywa zaćwiekowaną cholewkę do podeszwy. Omawiana metoda szycia butów nie cieszyła się gorącą popularnością w najbardziej prężnej epoce rzemieślniczej, z uwagi na znaczące trudności w dostaniu się do czubka buta w celu wykonania szycia.

Sama technika posiada liczne grono sceptyków, którzy twierdzą, że konstrukcja obuwia ma stosunkowo niską trwałość wynikającą z tego, iż główny element konstrukcji –  szew, jest bardzo narażony na uszkodzenia mechaniczne. Następstwa tego niestety są opłakane, a skutkują rozsypaniem się całej konstrukcji.  Zaintrygowany tym faktem stwierdzam, że w najbliższym okresie przeprowadzę test organoleptyczny, którego ujściem będą moje odniesienia na blogu. Komfort oraz żywotność to najważniejsze cechy, które winno spełniać obuwie. Pamiętajcie o zdroworozsądkowej zasadzie kupna i nienapalaniu się na produkt, który wstępnie wzbudza skrajne emocje.

Marki dystrybuujące obuwie szyte metodą Blake:

  • Królewski Herb
  • Bexley

Poniżej zapraszam do komentarzy.

b9f2128d8af437aef861b9c98f204a25

KRÓLEWSKI HERB

Woolet- portfel o wyjątkowym obliczu

Marzec 20
4 Comments

 

Wpis komercyjny

Technologia zawładnęła niemal każdym aspektem życia ówczesnego człowieka. Intrygującym jest fakt przełożenia najróżniejszej myśli technicznej na funkcjonalność lub pragmatyzm, który jest nieodzowny podczas codziennej eksploatacji nowinek świata technologii. Podczas mojej ekspansji w wyszukiwaniu interesujących produktów, kluczowym podczas wyboru danego towaru jest możliwość kompleksowego wykorzystania. Rodzimy rynek jest naszpikowany tworami mniej lub bardziej spełniającymi oczekiwania polskich konsumentów. Dzisiejszy wpis poświęcę na recenzję portfela Woolet, który w moim odczuciu jest kompromisem pomiędzy najnowszą myślą technologiczną, a klasycznym wykonaniem.

Tak dobrze jest mi znana bolączka mężczyzny poszukującego odpowiedniego portfela. W gąszczu produktów nie spełniających elementarnych norm warto wykazać się zdrowym rozsądkiem analizując wady oraz zalety. Elegancja jest nurtem dominującym na moim blogu. Przejawia się ona nawet w najmniejszym detalu podczas koordynowania zestawienia stylizacyjnego. Sam wielokrotnie byłem świadkiem nieporadności mężczyzn w doborze tak ważnego elementu jakim jest portfel. Kształty, miernej jakości wykonanie lub sam rozmiar mają niezrównaną wagę w odbiorze estetycznym. Estetyka jest domeną mężczyzn, którzy szczególnie dbają o odpowiednie zsynchronizowanie każdego, nawet najmniej istotniejszego detalu garderoby. Wartość omawianego produktu jest jednak jeszcze tematem marginalizowanym przez znaczną część męskiej populacji. Uważam ten symptom jest wielce nieprawidłowy. Woolet staje się złotym środkiem dla mężczyzn szukających niebanalnych rozwiązań.

Czym jest Woolet? To pytanie jest fundamentalne. Otóż będę daleki od przytaczania sloganu marki, który jest w samej istocie prawidłowy. Ów portfel jest klasycznym  tworem wykonanym ze skór cielęcych z największą precyzją metodą ‘’hand made’’. Dodatkowo okraszony ciekawą możliwością personalizacji. Dla wszystkich entuzjastów szeroko rozumianego  zdrowego trybu życia producent przewidział wersję wegańską, która w niczym nie odróżnia się estetycznie czy jakościowo od bratniej wersji. Portfel wyróżnia się smukłymi kształtami (125 x 87 mm i niecałe 10 mm grubości) oraz jest w pełni polskim fabrykatem. W komplecie otrzymujemy ładowarkę, która jest wykonana z bliźniaczego materiału co wyrób główny.

Moje pierwsze spostrzeżenia co do wyrobu firmy Woolet już natchnęły mnie wielkim optymizmem. Portfel jest stworzony z myślą o mężczyźnie, który w niekończącym się pędzie swego życia ma ugruntowane wymagania.  Konstrukcja portfela, forma zszycia poszczególnych elementów portfela świadczy o zegarmistrzowskiej precyzji rzemieślników, którzy w pocie czoła udoskonalili każdy najmniejszy fragment wyrobu. Jakość półproduktów, sposób wykonania ma niewątpliwie przełożenie na żywotność danego artykułu. Portfel na jednym ładowaniu jest w stanie sprawnie funkcjonować od 2 do 4 miesięcy, a licząc z ładowaniem może działać kilkanaście lat. Produkt posiada przegródki na 4 karty, 1 kieszeń na inne dokumenty, miejsce na banknoty oraz specjalną, ukrytą kieszonkę na cenniejsze przedmioty.

Cóż i tu warto nadmienić o fenomenie, dzięki któremu twór firmy Woolet cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Pęd życia jest sprzymierzeńcem nieoczekiwanych wypadków, które nie są przez nas mile widziane. Ile to razy przez swoją nieroztropność lub zatracenie w obowiązkach dniach codziennego zapominaliście o Waszym portfelu?! Taka sytuacja, przynajmniej w moim przypadku, skutkowała szybszym biciem serca. Na tą dość dojmującą trwogę konstruktorzy firmy Woolet znaleźli  upragnioną receptę! Dzięki aplikacji, którą możemy zainstalować w smartfonach Apple oraz tych działających na Androidzie i systemie Windows zostaniemy zaalarmowani o tym , że oddalamy się od naszego portfela i powinniśmy po niego wrócić. Woolet jest w stanie współpracować z naszym smartfonem lub tabletem. Aplikacja wskaże nam jego ostatnie położenie i pozwoli nam go odnaleźć.

Sama instalacja aplikacji jest dziecinnie prosta. To ważne, gdyż każdy z nas nie lubi marnować swojego cennego czasu. Jeśli z niezrozumiałych przyczyn portfel jest w zasięgu naszej aplikacji a mamy problem z jego fizycznym odnalezieniem, z odsieczą przyjdzie nam sygnał dźwiękowy, który wspomoże nas w poszukiwaniach. We wnętrzu Woolleta ukryto moduł Bluetooth 4.0. Dedykowana aplikacja włączy się, gdy właściciel oddali się od portfela na odległość od 6 do 25 metrów. Również znajomi zapominalskiego mogą pomóc w szukaniu zgubionego portfela dzięki funkcji crowd detection. Do tego jest niezbędna duża społeczność- czyli wszyscy w dużym mieście musieliby mieć portfel z Kickstartera.

Reasumując z pełną odpowiedzialnością polecam Woolet, który kompleksowo zaspokaja potrzeby osób ceniących sobie klasyczny wygląd okraszony najnowszą technologią!

Zdjęcia są autorstwa Katarzyny Purchalak

Tak prezentuje się portfel Woolet!


Woolet

Współczesny dżentelmen

Luty 14
9 Comments

Interpretacja słowa dżentelmen spędza sen z powiek niejednej osobie. Utożsamiane jest zapewne ze wzniosłą, górnolotną cechą przywdziewającą charakter patosu. W dobie, w której  kreowane jest  dziwaczne postrzeganie świata, zapominamy o fundamentalnych wartościach, na których wyrosła europejska cywilizacja. Mężczyźni kultywujący etykietę ,,Savoir-vivre’’ są dinozaurami, którzy w pocie czoła starają się przekazać tę elementarną wiedzę swoim następcom. W mych nie tak zatartych wspomnieniach ukazuje się obraz mężczyzny, który z odpowiednią gracją całuje kobietę w rękę. Tym przykładem zamyka usta malkontentów twierdzących, że takie zachowanie jest synonimem tandety  lub anachronizmu kulturowego. Uważam jednak, że w tej niezrozumianej dla mnie paranoi, która identyfikowana jest z czymś niezwykle prześmiewczym, celem jest doktryna nowożytnego postrzegania świata.

Gdy w słowniku polskim szukamy pomocy, w dręczącym nas dylemacie znaczenia słowa „szarmancki”, otrzymujemy następującą odpowiedź: „odznacza się wyszukaną grzecznością, zwłaszcza wobec kobiet”. Tak wąska definicja nie zaspokoiła mnie, więc szukałem dalej: „dobrze wychowany, dobrze ułożony, pełen kurtuazji, rycerski, szlachetny, ułożony, uprzejmy”. Sama grzeczność jest w moim mniemaniu ponadczasowa, bywało jednak, że pojmowanie jej w różnych okresach czasu przywdziewało odmienną charakterystykę. Nie widzę jednocześnie powodu, aby taką zwyczajną grzeczność odróżniać od grzeczności mężczyzn w stosunku do kobiet, a więc szarmanckości.

Mężczyzna niejednokroć jest zaszufladkowany przez swoją partnerkę, więc naturalnym wydaje się pytanie- Czy facet jest szarmancki na tyle ile pozwoli mu jego druga połowa? Kobiety na każdym kroku podkreślają swoją niezależność, samodzielność, traktowane są na równi z mężczyznami. Z drugiej strony postrzegane są jako niezwykłe i wyjątkowe. W związku z tym rola mężczyzn mocno ewoluuje. Powyższe cechy mają swój niebagatelny kontekst, ponieważ tradycyjne męskie gesty wyrażające grzeczność i „rycerskość” bywają coraz częściej negatywnie odbierane.


Zdjecie_079

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_087

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Dla mnie jako faceta, który w sposób szczególny zwraca uwagę na swój wygląd takim przyczółkiem bycia dżentelmenem jest elegancja.  Wspomniana forma jest przedsionkiem moich ugruntowanych życiowych spostrzeżeń. Każdorazowo stając przed lustrem nie targają mną żadne podteksty, które krążą gdzieś w przestrzeni publicznej na temat tzw. ‘’elegantów’’. Bycie dżentelmenem jak mawiał klasyk to stan umysłu i zachowania. Ten cytat w sposób transparentny oddaje filozofię, którą tak namiętnie wyznaję. Moja pasja pozwala mi na poznawanie wielu nowych fantastycznych ludzi, z którymi wiąże mnie wspólna fascynacja męską elegancją.

Muszę przyznać, że sam nie jestem alfą i omegą, czasem popełniam kardynalne błędy, za które się przeraźliwie wstydzę. Gdy patrzę na moje zdjęcia sprzed kilku lat, na mojej twarzy automatycznie pojawia się burza niezahamowanych uśmiechów. W kreowaniu własnego wizerunku kluczowe jest znalezienie indywidualnej płaszczyzny stylistycznej. Warto, aby znaleźć odpowiedni umiar, albowiem zbyt duża ekspresyjność może okazać się samobójstwem dla mężczyzny predystynującego do bycia elegantem.


www_034

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

www_044

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

,,Nie szata zdobi człowieka’’

Ludzie zapominają o ważnych w życiu sprawach przywiązując uwagę do ubioru. Nie da się pod nim ukryć np. braku inteligencji, czy też wiedzy. Nawet jeśli człowiek założy bardzo drogie i wspaniałe ubranie, jego braki da się odczuć już podczas rozmowy z nim. Piękny ciuch nie usprawiedliwi wówczas jego niewiedzy, czy też braku wychowania. Myślę, że ważną sprawą jest to, aby te dwie sprawy się ze sobą wiązały. Na pewno milej byłoby słuchać mądrej wypowiedzi dobrze ubranej osoby, którą szata będzie zdobić. Oprócz „ładnego opakowania”  można będzie również dostrzec część wnętrza.

W świetle zgromadzonych przeze mnie argumentów można stwierdzić, że szata nie zdobi człowieka. Uważam, że strój jest tylko znaczącym dodatkiem, jednak nie najważniejszym. Myślę, że ważniejsze od ubrania jest to jaki człowiek ma charakter oraz czy ma mądrość życiową. Bez wyżej wspomnianych kwestii, nawet najpiękniejsze i najmodniejsze ubrania będą jedynie dodatkiem.

Ubiór nie jest w stanie pokazać jacy jesteśmy naprawdę. Myślę, że najważniejsze jest to jak człowiek traktuje innych ludzi, jak zachowuje się w życiu codziennym. Uważam, że największą wartością człowieka może być szacunek, sprawiedliwość, szczerość. Tych cech nie jest w stanie pokazać nam żadne ubranie na tym świecie. Nie da się tego wyrazić za pomocą nawet najpiękniejszej sukni, czy też garnituru.


www_039

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

www_040

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

,,Empatia- najcenniejsza wartość’’

Dzieciństwo jest najbardziej chłonnym okresem, w rozwoju intelektualnym dziecka. To już wtedy rodzice otaczają nas bezgraniczną empatią. Następnie sam progres intelektualny podczas dorastania wymaga od nas szerszego zaspakajania naszych wewnętrznych potrzeb w tej tematyce. Niestety, tak jak przysłowiowy kij, także empatia ma dwa końce. Granica między tą ciepłą i budującą a tą wyczerpującą i destrukcyjną jest niezwykle cienka. Osoby nadmiernie empatyczne, nie tylko przepraszają za swoje istnienie, ale dodatkowo „zarażają się” wszystkimi cierpieniami świata. Chłoną problemy zarówno z najbliższego otoczenia, jak i te dziejące się setki kilometrów od ich miejsca pobytu. Kumulowanie cierpienia innych wypala psychicznie i spala fizycznie. Z czasem może nawet prowadzić do agresji i społecznej izolacji.

Empatyczny/a ogólnie nie ma lekko. Z jednej strony chęć pomagania i służenia innym daje mu możliwość spełnienia i radości, z drugiej, coraz częściej może przysporzyć całkiem sporych problemów. Psychologowie jak mantrę powtarzają, że: wszystko, co zrobimy dla drugiej osoby, bez względu na to, czy będzie to dobry uczynek czy zły, prędzej czy później zatoczy koło i do nas wróci ze zdwojoną siłą. Na drugi dzień, bądź za kilka lat.

Poniżej czekam na Wasze komentarze.

Klasyka jest nieśmiertelna

Luty 6
14 Comments

                                                                                                                                                                                Wpis komercyjny

Znaczenie klasyki w obecnych czasach zostało zdecydowanie zdewaluowane przez nowe  trendy stylistyczne, które zewsząd nas otaczają. Razem z partnerem wpisu firmą, Adam Feliks Próchnik przedstawię, moją interpretację, zestawienia o klasycznych korzeniach. Klasyka, przez wielu mężczyzn identyfikowana jest z nudną koncepcją- stonowanych kolorów. W dzisiejszym wpisie ta nietrafna opinia zostanie obalona siłą moich mam nadzieję, twórczych argumentów. Mężczyzna poznający tajniki  elegancji, doszukuje się wzorców, inspiracji, które będą rzutować na jego dalsze obcowanie ze stylem, dającym  tak wiele satysfakcji. Oczywiście indywidualne preferencje dodają tu tylko wyrafinowanej kreatywności stylistycznej, mogącej zaskoczyć nieszablonowym efektem finalnym.

Moje wielkie zafascynowanie klasyczną elegancją narodziło się prozaicznie. Brzmi to oczywiście dość dziwacznie, więc przejdę do puenty. Jako facet zgoła nieopierzony stylistycznie, z wielką nostalgią zaznajamiałem się z ubiegłowiecznymi zdjęciami, które były przysłowiową iskrą mojej fascynacji modą. W tamtym momencie życia, wzbudzało to u mnie emocje sięgające zenitu. Postacią, która w sposób wyjątkowy utorowała moje zainteresowania modowe był Frank Sinatra- niezapomniany aktor, piosenkarz oraz żywa ikona męskiego stylu. Chciałbym poświęcić kilka słów, osobie, która w tak wielkim stopniu upodobała sobie klasyczną modę męską. Wydaje się, jakby  z mlekiem matki wyssał upodobania, którym hołdował przez resztę swojego nadzwyczaj aktywnego życia. W jego stylizacjach nie było za grosz przypadkowości ,z wielkim perfekcjonizmem dbał o każdy detal.

Kapelusz, w jego zestawieniach to znak rozpoznawczy, który w mojej ocenie na zawsze będzie kojarzony z Frankiem Sinatrą. Z wielkim pietyzmem traktował  wszelkie konwenanse modowe, w myśl których wieczorem nosił wyłącznie ciemną odzież. Kanony męskiej elegancji traktował bardzo poważnie, restrykcyjnie ich przestrzegając. Spodnie musiały łamać się  tylko jeden raz nad butem. Sam mankiet koszuli musiał wystawać ponad centymetr spod marynarki. Minimalizm górował w jego stylizacjach, w postaci dobrze dobranego krawata i prostych spinek. Samą poszetkę, nosił z wielką dozą nonszalancji. Przeglądając jego zdjęcia spotykam niepoprawności, w postaci poluzowanego krawata lub wyłogów kołnierzyka wystających poza obręb marynarki. Taka stylistyka może razić, lecz jest świadomą prowokacją ukazującą w czym tkwił fenomen tej niebanalnej postaci.


Zdjecie_006

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_008

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_016

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_020

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Miejscem mojej ekspresji stylizacyjnej jest tym razem plac bankowy i jego kameralne, nasycone klimatem lat trzydziestych  The Hermit Barber Shop, w którym czas się zatrzymał. Mężczyzna musi mieć swoją przystań, do której będzie wracał z utęsknieniem. Kolejnym przystankiem w podróży jest Galeria Freta na rynku nowego miasta. Miejsce zapierające dech w piersi, tak adekwatne do tematyki, którą usilnie propaguję. Nie wyobrażam sobie mojej egzystencji bez bliskości  płci pięknej. W tym miejscu szczególnie dziękuję Katarzynie Kasowskiej, zjawiskowej damie, która zniewoliła mnie swoją kobiecością. Zdjęcia autorstwa Katarzyny Purchalak są czystą kwintesencją naturalności, która bezbłędnie oddaje emocje.

Cóż, mógłbym się rozwodzić  długo, ale najwyższa pora aby przeanalizować składniki garderoby wykorzystane w stylizacji. Królem dzisiejszego zestawienia jest garnitur firmy Adam Feliks Próchnik. Z wielkim zainteresowaniem, obserwuję  kreatywność rodzimych  projektantów, nagminnie  odczuwam wielki niedosyt spowodowany nijakością propozycji dla Polskiego mężczyzny. W tej materii garnitur firmy Próchnik staje się realnym wyznacznikiem jakości i stylu, który przyjmuję z otwartymi ramionami. Moje wzniosłe słowa oraz sama stylizacja mogą nie przekonywać wszystkich, więc dla tego postaram się rozłożyć  garnitur na części pierwsze.


Zdjecie_033

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_037

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_049

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zacznę od samego budulca czyli wełny owczej, która jest włóknem naturalnym pozyskiwanym z sierści zwierząt. Owe włókno posiada charakterystyczne cechy, dzięki którym nadaje się doskonale do wytwarzania wysokiej jakości wyrobów włókienniczych. Do cech tych należą: doskonałe właściwości termoizolacyjne i co ważne podatność na wchłanianie wilgoci. Sama tkanina, z której wykonany jest garnitur, w dotyku oraz podczas samego użytkowania, sprawdza się znakomicie.

Piorunujące wrażenie robią klapy zamknięte w szpic, ich angielski odpowiednik brzmi ,,peak lapel’’ o szerokości 10cm, których jestem niekwestionowanym zwolennikiem. Oczywiście mają one wymiar stricte estetyczny, współgrając fenomenalnie z sylwetką mężczyzny. W prezentowanej marynarce kozerka, czyli połączenie klapy marynarki z kołnierzykiem, jest usytuowana wysoko. Uważam, że taki manewr, poszerza wizualnie klatkę piersiową, co jest bardzo efektowne. Często spotykamy na sklepowych półkach  marynarki o niskiej kozerce, których w mojej opinii, trzeba się wystrzegać!

Kieszenie w marynarce z patką w linii prostej są prawidłowym wyborem, klasyka musi mieć prawidłowe znamiona a jakakolwiek fanaberia w postaci na przykład kieszeni tzw.,, biletówki’’ mogła by zniekształcić cały obraz. Tutaj wielkie uznanie za dobry gust dla projektantów z firmy Adam Feliks Próchnik.


Zdjecie_021

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_052

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_055

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_057

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Kolejnym praktycznym rozwiązaniem jest zapewnienie komfortu w postaci dwóch szliców w marynarce.  Gdy będziemy sięgać do kieszeni, plecy nie będą się fałdować, a pośladki nie będą odsłonięte. Dwa rozcięcia są kluczowe: przy siadaniu-marynarka się lepiej wtedy układa. Według prawideł klasycznej elegancji, dwie szlice są mniej formalne. Osobiście uważam, że kwestia komfortu jest najistotniejsza.

Próchnik wykazuje się pragmatyzmem, który bardzo cenię. Spodnie oferowane przy garniturach nie są wykończone dzięki czemu długość  można ustalać ,według swoich indywidualnych preferencji. Z tyłu spodnie posiadają angielskie kieszenie, których francuska nazwa brzmi ,, Poche-revolver’’. Owa kieszeń jest  wygodniejsza niż kieszeń cięta, którą można najczęściej spotkać przy spodniach od garnituru, czy standardowa podkowa. Kieszeń się nie rozchodzi, worek kieszeniowy nie wystaje na zewnątrz, tak jak w przypadku kieszeni ciętych. Z przodu zastosowano kieszeń skośną, która jest poprawna.

Przy podejmowaniu decyzji o zakupie garnituru, w mojej subiektywnej opinii, ważne są trzy elementarne czynniki: wyrazistość, jakość i przystępna cena. Dla mnie produkt Próchnika spełnia wspomniane kwestie z nawiązką, stając się wzorem dla innych marek sprzedających odzież z przysłowiowego wieszaka.


Zdjecie_077

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_084

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_102

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

IMG_0407pop

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Najwyższa pora aby przybliżyć kolejne elementy stylizacji. Wydaje mi się, że mam obsesję zwracania szczególnej wagi na obuwie. Aby nadać niesztampowy wygląd zestawienia, wykorzystałem buty typu monk w kolorze testa de moro, hiszpańskiej marki Yanko, której produkty wykonywane są metodą Goodyear Welted, dzięki czemu zachwtcają swoją oryginalnością, a także nieśmiertelną konstrukcją. Nadmienię, że w Polsce dystrybutorem marki jest Patine. Monki od Patine są ciekawą propozycją dla fanów męskiej elegancji.

Aby uwidocznić  głębię granatu garnituru, zastosowałem dodatki o bardziej jaskrawych kolorach. Poszetka oraz krawat to dzieło włoskich rzemieślników wykonywane metodą ,,hand made’’ z kolekcji firmy Dignito. Krawat wręcz  prosił się o zawiązanie węzłem prostym ,,four-in-hand’’. Poszetka została ułożona w brustaszy w modelowy sposób ,,puff’’.

Nieodzownym elementem każdego dżentelmena jest torba codzienna, która zaspakaja praktyczne potrzeby mężczyzny. Firma Sartolane specjalizuje się w wyrobie galanterii skórzanej, stając się prawdziwym wzorem elegancji w tej materii. Na koniec kapelusz typu fedora, który pięknie wkomponował się w całą resztę. Kapelusz pochodzi ze Skoczowskiej firmy Polkap, lidera w sprzedaży najwyższej klasy nakryć głowy. Poniżej czekam na Wasze komentarze.

Zdjecie_065

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_066

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_062

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_051

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_004

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_005

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_080

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_081

Fot: Katarzyna Purchalak KPMultimedia


Renesans kapelusza

Styczeń 26
4 Comments

Kapelusz od zarania dziejów był nierozerwalnym elementem garderoby. Czas stłamszenia estetycznego, które miało miejsce podczas zapaści komunistycznej miało niechybny wpływ na zmarginalizowanie owego nakrycia głowy. Noszenie kapelusza jest oznaką dojrzałości  w kategoriach  ugruntowań modowych. Najistotniejszym jest fakt powrotu do łask, wielkiej fascynacji trendem, który tak naprawdę jest głęboko zakorzeniony w naszej mentalności.

Mentalność ta pozwala nam odkrywać na nowo bogactwo spuścizny historycznej. Styl  jest czymś indywidualnym, lecz posiada wspólną płaszczyznę oczekiwań premiujących elegancję. Polska od niepamiętnych czasów w rzemiośle kapeluszniczym była wzorem do naśladowania, ale o tym  w dalszej części tego wpisu.Moje upodobania  cały czas ewoluują, dzięki czemu elegancja odkrywa przede mną, nowe karty. Przełamując osobistą  barierę braku dojrzałości do faktu noszenia kapeluszy, w znaczący sposób łamię krążący w świadomości ludzkiej temat taboo.

Bez widocznych przykładów, sam  progres może być o wiele bardziej czasochłonny. Dopasowanie kapelusza do swoich preferencji modowych ma niezaprzeczalną wartość. Znalezienie złotego środka jest w mojej ocenie kluczem w promowaniu męskiej klasycznej mody.

Geneza kapelusza

Kapelusz oprócz swej praktycznej charakterystyki związanej z ochroną przed słońcem lub zimnem stał się filarem stylizacyjnym. Ubiegły wiek to dominacja okryć głowy. W latach 40 ubiegłego wieku pokazanie się na ulicy bez kapelusza było faux pas. Prekursorami noszenia kapeluszy w starożytnych czasach byli Rzymianie, Grecy a także mieszkańcy wschodu. Dzięki finezji kultur, kapelusze przechodziły swoiste metamorfozy nadające im oryginalność. Historia Polski ma ciekawe przykłady, manifestacji patriotyzmu. W trakcie powstania styczniowego, młodzi mężczyźni w Ogrodzie Saskim zamienili cylindry na czapki, które wyrażały ich demokratyczne zapatrywania.

Francja jest kolebką wszelakich ruchów zmieniających ludzkie postrzeganie w różnych kategoriach życia. Moda jest tu wyjątkowo pielęgnowana. Czasy Ludwika XIV to hegemonia ozdobnych peruk, każdy dworzanin musiał mieć przy sobie kapelusz. Powstały wtedy płaskie dwurożne nakrycia głowy, które po dziś dzień kojarzą się z Napoleonem Bonaparte.

Ubiegłe stulecie to już rozkwit coraz większych i bardziej przyozdobionych kapeluszy. Wielką popularnością cieszyły się nakrycia z wielkim rondem, zdobionym piórami i lisimi ogonami. Cechowała je znikoma praktyczność, bardziej chodziło o wzbudzenie zaciekawienia. Po pierwszej wojnie światowej nadeszła rewolucja w modzie, mająca swoje podłoże w działalności Coco Chanel, która obaliła archaiczne schematy  panujące w ówczesnym okresie czasu. Zaprojektowała kapelusz z niewielkim rondem, lekko opuszczonym do dołu. Kapelusz w mgnieniu oka stał się symbolem lat 20 i damską odpowiedzią na męski cylinder

Dzisiejsze kapelusze cechuje urozmaicony fason, wzór oraz pełna gama materiałów.


 Znane osobistości promujące noszenie kapeluszy

 Ekscentryzm sceniczny był nieodzownym elementem działalności Marleny Dietrich, którą świat zapamiętał z niezapomnianych ról ale także mody.  Upodobała sobie głównie męskie stylizacje. Na zawsze będzie kojarzona z wybitnej roli w filmie ,, Błękitny anioł’’ w cylindrze na głowie epatowała swój narcyzm. Królowa Elżbieta II traktuje nakrycia głowy jako część ogólnie przyjętej etykiety. Nigdy na widok publiczny nie pokazała się bez stylowego kapelusza.

Taką ikoną polskiej sceny  propagującą, noszenie kapeluszy jest Emilia Krakowska, która nakrycia głowy ubóstwia. Słabość do kapeluszy posiadała również Hanka Bielicka dla, której ten element garderoby był nieodłączną częścią jej osobowości.

Panie w obecnej dobie dokonują wyborów świadomych względem doboru kapelusza. Najbardziej popularne są takie, które są stylizowane na męskie. Wydają się skromniejsze i bardziej eleganckie. Polki nie chcą wzbudzać kontrowersji, dlatego kapelusze z wielkim rondem cieszą się znikomym zainteresowanie płci pięknej. Wybierane są stonowane kolory, klasyczne kroje i małe ronda.

W mojej pamięci szczególnie zapadł Humphrey Bogart, który jest niekwestionowanym wzorem kultury noszenia kapelusza. Znakiem rozpoznawalnym Humhrey’a Bogarta stał się kapelusz Fedora o prawdziwym klasycznym rodowodzie.

Polski wkład w rzemiosło

Firma Polkap bo o niej będzie mowa w tej części wpisu, w sposób szczególny zaskarbiła sobie moje względy , obalając  bezpodstawną niechęć do noszenia kapeluszy. Cóż w przeszłości ,nosiłem inne nakrycia głowy, ale cały czas odczuwałem ograniczoną satysfakcję i komfort . Kamieniem milowym był zakup modelu Rafaello, który przekonał mnie, jakością wykonania oraz nieskazitelną konstrukcją. Szał po włożeniu kapelusza , był ekspresją moich najbardziej wymyślnych odczuć. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie innego nakrycia głowy.

Sama historia firmy Polkap jest niezwykle nobilitująca. Rok 1924 jest startem działalności pod szyldem „Hückel Sohne”, która uruchomiła w Skoczowie filię swojego zakładu. Produkcja w początkowym okresie miała charakter sezonowy i wynosiła około 500 szt dziennie. W 10 lat po założeniu fabryki, stan załogi wynosił 230 osób, a w pełni sezonu zatrudniał 450 pracowników. Produkcję stanowiły wówczas kapelusze męskie, z filcu włosowego w 3 różnych rodzajach wykończenia powierzchni: gładkiej, zamszowej, welurowej

W chwili obecnej Polkap produkuje dwa rodzaje kapeluszy. Kapelusze z włosa króliczego są produkowane w Skoczowie od podstaw, czyli od skórki królika, która jest odpowiednio przetwarzana. Cykl produkcyjny trwa około czterech tygodni. Do drugiego typu kapeluszy jest wykorzystywany filc wełniany. Firma ze Skoczowa zajmuje się kompleksowym wytwarzaniem nakryć głowy. W tym celu półsurowiec najwyższej jakości jest dostarczany do Skoczowa od rodzimych dostawców, a także z Czech oraz Słowacji.

Firma Polkap jest liderem w eksporcie kapeluszy na rynku globalnym. Rok 1972 na długo zapadnie w pamięci włodarzy firmy, gdyż sprzedano ponad milion kapeluszy. Ten wynik bez wątpienia zapisał się w annały historii Polkapu.

W sesji uczestniczył Albert Borowiecki z For Gentleman – Blog

Zapraszam poniżej do komentarzy.

 

Damski garnitur – synonim ponadczasowego stylu, ale i kontrowersji

Styczeń 14
No comments yet

Wpis gościnny: Alicja Polak,  sellektor BLOG

 

„Dla kobiety, smoking jest tym niezbędnym elementem garderoby, z którego cały czas dowiaduje się czegoś o modzie. Ponieważ wiąże się on ze stylem, nie z modą. Moda przychodzi i odchodzi, a styl jest wieczny”.
Projektant Yves Saint Laurent powiedział tak po sukcesie jego słynnej kolekcji Le smoking, która zrewolucjonizowała modę i została na trwałe zapisana na kartach jej historii. Jednak zacznijmy od początku.

Nieudane początki damskiego garnituru

Damski garnitur został stworzony mniej więcej w latach 20. ubiegłego wieku, kiedy niewielka liczba kobiet zaczęła zakładać męskie spodnie, kapelusze, a nawet laski czy monokle. Podczas pierwszej wojny światowej w Wielkiej Brytanii termin pantsuit odnosił się do stroju kobiet pracujących w przemyśle ciężkim. W latach 30. na wielkim ekranie w smokingu, cylindrze i z papierosem w ręku pojawiła się Marlena Dietrich w filmie „Marokko” – styl ten jednak nie przeniósł się na ulice, tak samo w 1933 roku, gdy pierwsze spodnie zaprojektowała Coco Chanel.

Dopiero wraz z rozwojem kariery utalentowanego, młodego francuskiego projektanta, Yvesa Saint Laurenta, rozpoczęła się rewolucja w damskiej garderobie.

 

image00

Szkic autorstwa Yvesa Saint Laurenta

 

Nie można wejść w spodniach? W takim razie zdejmę!

Mimo że w założeniu damski garnitur miał być alternatywą dla sukien wieczorowych, w praktyce wybór takiego stroju nie spotykał się z aprobatą gości.

Anegdotka ze słynną Nan Kempner w roli głównej stała się już modową legendą. Otóż stała bywalczyni wystawnych przyjęć przyszedłszy do nowojorskiej restauracji La Côte Basque, została grzecznie poinformowana przez kierownika sali, iż nie może wejść do środka w spodniach. Kobieta w swoim typowym stylu natychmiast pozbyła się spodni i weszła do restauracji nonszalanckim krokiem w samej marynarce.

Ta historia nie przeszkodziła jednak w rozwoju mody na damski garnitur, w którym coraz częściej zaczęły pojawiać się aktorki, a niedługo później trend podchwyciło wielu projektantów.

Męskie fasony przechodzą rozkwit i załamanie

W latach 80. wszystkie stylowe kobiety ubierały się w garnitury Armaniego czy to w domu, czy na przyjęciu, zaś w latach 90. prym wiodły kostiumy Jila Sandera i Helmuta Langa. Aby wyglądać modnie i cool, wystarczyło ubrać garnitur. 

I potem nastąpiła około 10 – letnia przerwa i męskie elementy w damskiej garderobie zostały zastąpione sukienkami. Od około 2010 roku znów na wybiegach (a co za tym idzie – również na ulicach) pojawiły się damskie garnitury.

1

Źródło:Pinterest

Damski garnitur – jak go nosić?

Sposobów na noszenie damskiego garnituru jest wiele.

Aerin Lauder, dyrektorka kreatywna Estée Lauder Companies, powiedziała kiedyś, że by zbalansować jego męską strukturę, trzeba zestawić go z kobiecymi dodatkami, takimi jak buty na wysokich obcasach, stylowa torebka, miękka koszula lub bluzka i oczywiście – szminka.

Dzisiaj przodowniczki street style’u przełamują te konwenanse i często wybierają bardziej sportowe i wygodne sposoby na noszenie garnituru bądź celowo zakładają za duży, tak by zyskał oversize’owy, luźny look. Często im odważniejszy kolor kostiumu tym lepiej, warto jednak wtedy pamiętać, by nie przesadzić z dodatkami i zbalansować kreację nude’owym, prawie niewidocznym makijażem i prostą koszulą.

Na wieczorowe gale czy przyjęcia dobrze sprawdza się wyeliminowanie bluzki pod spodem i założenie jedynie garnituru, sprawiając że kreacja ma zdecydowanie bardziej odważy i seksowny charakter.

Przenieś styl do swojej garderoby

W tym sezonie zdecydowanie dominuje trend na monochromatyczne zestawy. Zainspiruj się Suki Waterhouse i postaw na garnitur w kratę z Asos, korzystając z trwających przecen.

3

Źródła: garnitur w kratę Asos, Pinterest

W kolekcjach na wiosnę 2016 przeważają jednak  propozycje garniturów ze spódnicą zamiast spodni, warto więc przygotować sobie również taki zestaw.