Garnitur z lnu- recepta na lato!

Sierpień 9
12 Comments

Wpis komercyjny

Lato to okres niekończących się dylematów stylistycznych. Wysokie temperatury w sposób drastyczny ograniczają nasz dobór garderoby. Pytanie jakie naturalnie przychodzi Wam na myśl brzmi-  Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć mężczyzna, który ponad wszystko ceni sobie w swoim życiu klasyczną elegancję?! Osobiście uważam, że nie taki  diabeł straszny jak go malują! Otóż w dzisiejszym artykule razem z partnerem wpisu marką Adam Feliks Próchnik poruszę jakże ważne wątki komfortu, a także należytej prezencji. Moja podpowiedź będzie zbiorem elementarnych wiadomości, które odpowiednio wykorzystane staną się lekarstwem na tą stylistyczną przypadłość.

Za pomocą wpisu chciałbym obalić pewien mit, który został głęboko zakorzeniony w męskiej świadomości. Garnitur nie może być wyłącznie kojarzony z siermiężnym przebraniem, które krępuje, a przede wszystkim ogranicza naszą wygodę letnią porą. Obraz polskiej ulicy pokazuje, że takie przykłady nie są wyłącznie mrzonką wyssaną z palca. Podczas zakupu  garnituru, który ma zapewniać nam wzorową wygodę musimy zwrócić uwagę, na dwa w mojej opinii kluczowe aspekty: Gramaturę oraz splot w materiale. Co nam to daje?! Dzięki temu ciało będzie miało zapewnioną swobodną wymianę powietrza, a także odprowadzenie wilgoci z powierzchni skóry. Docelowa tkanina musi być przewiewna i o dużej higroskopijności.

Ważne, aby pamiętać, że największy komfort użytkowania dają tkaniny o splocie płóciennym. Takim typowym materiałem o splocie płóciennym jest len. Jego duża higroskopijność utwierdza mnie w przekonaniu, że jest najlepszą tkaniną na lato. Z lnu produkowane są między innymi koszule, marynarki, spodnie, kurtki.


Zdjecie_024A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_026A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_034A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Dlaczego len?!

Len jest jednym z najstarszych włókien z jakich produkuje się tkaniny odzieżowe. Pierwotnie materiał był wykorzystywany między innymi  do celów przemysłowych takich jak produkcja dratew, którymi zszywano skóry. Aż do połowy dwudziestego wieku len był utożsamiany  z najniższymi  klasami społecznymi, które wykorzystywały go do szycia odzieży. Oczywiście swój niezaprzeczalny prym wiodły wtedy tkaniny szlachetne takie jak- jedwab, wełna, bawełna. W mojej opinii len jest tkaniną, która zapewnia największy komfort naszemu ciału. Wynika to z naturalnych właściwości takich jak przewiewność. Len oprócz tego fantastycznie odprowadza wilgoć z powierzchni ciała. Mógł bym tu mnożyć niekończące się zalety tego włókna:  len jest ekologiczny, biodegradowalny, hipoalergiczny i antybakteryjny nie podrażnia i nie uczula. Ma długą żywotność, a wiek co brzmi dosyć zaskakująco działa na jego korzyść.

Powoli wracam do omawiania poszczególnych elementów prezentowanej stylizacji. Mam nadzieje, że powyższe informacje przekonały wielu niedowiarków, którzy marginalizowali sobie znaczenie użytkowe tkanin w poszczególnych porach roku. Najwyższa pora, aby przybliżyć garnitur marki Adam Feliks Próchnik o nazwie: Garnitur Fon + S7, który wykorzystałem do mojej letniej stylizacji. W garniturze oprócz dominującej zawartości lnu jest domieszka jedwabiu, który nadaje fakturze przyjemnego dla oka subtelnego połysku. Propozycja marki Próchnik jest śmiałym gestem w kierunku mężczyzn, którzy nie chcą wyglądać sztampowo na ulicach rodzimych miast. Nawiąże do samej kolorystyki, gdyż w niej jest zawarta ciekawa paleta odcieni takich jak: szarość, granat, czerń, czerwień, które w mojej ocenie będą ciekawie korespondować z niemal każdym typem męskiej urody.


Zdjecie_041A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_047A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_054A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_055A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Próchnik wykazuje się dużą dozą praktyczności, którą bardzo cenię. Spodnie oferowane przy garniturach nie są wykończone dzięki czemu długość  można ustalać ,według swoich indywidualnych preferencji. Z tyłu spodnie posiadają angielskie kieszenie, których francuska nazwa brzmi ,, Poche-revolver’’. Owa kieszeń jest  wygodniejsza niż kieszeń cięta, którą można najczęściej spotkać przy spodniach od garnituru, czy standardowa podkowa. Kieszeń się nie rozchodzi, worek kieszeniowy nie wystaje na zewnątrz, tak jak w przypadku kieszeni ciętych. Z przodu zastosowano kieszeń skośną, której zastosowanie jest poprawne.

Klapy w szpic w marynarce wyznaczają na sylwetce kształt rombu, przy czym wyłóg jest nieco szerszy i skierowany w kierunku ramion. Między elementami nie występują wcześniej wspomniane wycięcia. Z całą pewnością zamknięte klapy optycznie wydłużają i wyszczuplają sylwetkę. Kolejnym ważnym elementem jest sposób usytuowania kozerki, która jest niemalże równoległa do linii ramienia. Dzięki temu wydłuża to linię klap, a także poszerza wizualnie klatkę piersiową.


Zdjecie_058A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_071A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_143A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_149A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Przy podejmowaniu decyzji o zakupie garnituru, w mojej subiektywnej opinii, ważne są trzy czynniki: wyrazistość, jakość i przystępna cena. Dla mnie produkt Próchnika spełnia wspomniane kwestie z nawiązką, stając się wzorem dla innych marek sprzedających odzież z przysłowiowego wieszaka. W dzisiejszej stylizacji pierwsze skrzypce grają kontrasty, które muszą być odpowiednio ze sobą zsynchronizowane.


Zdjecie_065A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_078A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_122A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_141A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Jak sami wiecie elegancki mężczyzna nie może obyć się bez odpowiedniego obuwia. Monki  to niezaprzeczalnie, buty z ogromny potencjałem, sukcesywnie zdobywające nasz rodzimy rynek. Na szczególne wyróżnienie, zasługuje w mojej subiektywnej ocenie marka Yanko, która jest w Polsce dystrybuowana przez Patine. Bez wątpienia, ich produkty identyfikują się najwyższą klasą jakości oraz komfortu użytkowania.  Marka  jest znana  z szycia metodą ,,Goodyear Welted’’. Konstrukcja obuwia dzięki temu jest praktycznie nieśmiertelna!

Buty marki Yanko wykonane są ze skór pochodzących między innymi : Francji, Włoch, Niemiec oraz Polski. Sam cykl produkcyjny  odbywa się w Hiszpanii przez wykwalifikowanych rzemieślników, wiedzących w czym tkwi sekret klasycznego obuwia. Podczas doboru butów z ogromnym pietyzmem zwracam uwagę na detale wykończenia. W tej materii Yanko jest niedoścignionym wzorem do naśladowania! Poniżej zdjęcia butów Yanko, czyż nie prezentują się zjawiskowo?!


Zdjecie_082A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_112A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_115A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Obserwujemy w ostatnim czasie wzmożoną aktywność marek, które konkurują ze sobą w sprzedaży galanterii skórzanej. Najprostszym, a zarazem najbardziej spektakularnym chwytem, który ma przekonać potencjalnego odbiorcę są niekończące się wyprzedaże. Sartolane jest marką, której filozofia działania jest oparta w mojej ocenie na zasadniczej kwestii- zbalansowanej polityki cenowej dla produktu o wysokiej jakości. Produkty firmy Sartolane są wytwarzane w małej polskiej manufakturze. Aktówka jest świetną alternatywą dla mężczyzn, którzy w pędzie spraw codziennych muszą mieć niezbędne dla siebie rzeczy. Produkt  wykonany jest  z włoskiej skóry bydlęcej, z zawijanymi krawędziami, zapinana na magnesy.


Zdjecie_116A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_121A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_117A_WWW_malarozdzielczosc

Fot: Katarzyna Purchalak

Mam nadzieje, że powyższa propozycja ośmieli Was do zakupu garnituru, w którym komfort użytkowania będzie stał zawsze na najwyższym poziomie!

Pozdrawiam.

Rafał

ABC, czyli podstawy stroju formalnego

Lipiec 24
20 Comments

Wpis komercyjny

Wakacje to nie tylko czas beztroskiego lenistwa, a nader często licznych uroczystości, gdzie etykieta ubraniowa nakazuje przestrzegania granic formalności. Ilość wiadomości, które otrzymuje zobligowały mnie do przygotowania rzeczowego wpisu w, którym odpowiem na dręczące Was pytania. W dzisiejszym artykule razem z marką Adam Feliks Próchnik przedstawię propozycję, która mam nadzieje, stanie się receptą na Wasze stylistyczne trwogi.

W tym galimatiasie stopniowania ubioru, warto zachować rozsądny umiar. Wspomnę tu o dwóch określeniach, które są niezwykle istotne, a ich nieprzestrzeganie  może przynieść opłakane rezultaty. Musicie mi wybaczyć, że zacznę od nazw obcych, ale oczywiście zredaguje ich znaczenie w języku ojczystym ‘’Underdressed’ ‘’Overdressed’’. Underdressed oznacza strój nieodpowiedni, niewystarczająco elegancki i niedopasowany do okazji. Overdressed – przeciwnie – ubiór przesadzony, nazbyt wytworny i szykowny. Sam do wspomnianej kwestii podchodzę bardzo rygorystycznie przygotowując stylizację, która jest stricte dopasowana do danej okoliczności.


Zdjecie_003A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_005A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_028A

Fot: Katarzyna Purchalak

 

Czytając powyższy fragment wpisu zapewne nie jednemu z Was zrzedła mina na samą myśl, że ta elegancja to jednak trudny orzech do zgryzienia. Osobiście uważam, że tak restrykcyjnie na naszym rodzimym podwórku nie musimy być. W tym stylistycznym dylemacie panaceum stają się wysoko gatunkowe produkty z, których od niepamiętnych czasów słynie Adam Feliks Próchnik. Tym razem wykorzystałem klasyk gatunku – czyli garnitur dwurzędowy o nazwie SONDRIO+ADAM  S 1.


Zdjecie_007A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_011A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_014A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_019A

Fot: Katarzyna Purchalak

Wyedukowany klient żąda produktów, które spełniają wysokie normy. Garnitur nie jest w tym przypadku odstępstwem od tej reguły. Garnitur SONDRIO+ADAM  S 1 jest wykonany z wełny owczej. Wełna jest włóknem bardzo pożądanym ze względu na swoje właściwości, a charakteryzuje się bardzo dobrą izolacyjnością cieplną dzięki temu, że w strukturze włókna wełnianego zatrzymuje się dużo powietrza. Mówiąc bardzo oględnie, jest nam ciepło w wełnianych ubraniach nawet, jeśli same w sobie są cienkie.

Wełna owcza fantastycznie separuje wilgoć od skóry. Higroskopijność wełny jest najwyższa spośród wszystkich włókien. Wełna jest w stanie wchłonąć wilgoć nawet do 50%. W normalnych warunkach włókno jest wilgotne w 17%. Sprawia to, że nie będziemy mieć mokrego ubrania nawet przy wysokiej wilgotności. Wełna odseparuje tą wilgoć od naszej skóry. Z punktu widzenia higieny jest to ogromna zaleta. Kolejną ważną estetyczną zaletą jest fakt nie gniecenia się, a z racji tego że wełna jest bardzo sprężystym włóknem. Myślę, że ta kolejna korzyść posiadania garnitury z włókna naturalnego zadowoli pragmatyków. Wełna nie jest tak podatna na zabrudzenia, jak włókna syntetyczne, więc warto odnotować tą kluczową różnice.


Zdjecie_038A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_046A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_056A

Fot: Katarzyna Purchalak

Pozwólcie, że zacznę przybliżać poszczególne elementy mojej stylizacji. Gdy rok temu rozpoczynałem swoją przygodę z blogosferą w tym artykule przybliżałem moje niekryte zamiłowanie do marynarek dwurzędowych. Czas biegnie nieubłagalnie, a zainteresowanie tym rodzajem garderoby przerosło moje największe oczekiwania. Często niestety zapominamy o ich klasyczny rodowodzie, inspirując się przykładami z Pitti Uomo we Florencji. Marynarki dwurzędowe są naturalnie przyporządkowane do formalnego ubioru. Frak stał się pierwowzorem marynarek dwurzędowych jakie znamy w chwili obecnej. Sam frak w osiemnastym wieku służył do jazdy konnej. Kto nie pamięta znanych elegantów takich jak Cary Grant, Książe Windsoru czy Oscar Wilde, którzy wyjątkowo upodobali sobie ten rodzaj marynarki.

Model na, który postawiłem jest najbardziej klasyczny 6×2 (pierwsza liczba to całkowita ilość guzików w marynarce, druga to ilość guzików dających się zapiąć). W marynarce została zastosowana klapa zamknięta, frakowa lub w szpic z języka angielskiego ‘’peak lapel’’ wywodząca się z fraka. Według znanych prawideł jest bardziej oficjalna, ale z tym mógł bym polemizować. Zapewne dostrzegacie na linii klap stebnowanie w kolorze pokrewnym do garnituru, które jest ciekawym miłym dla oka rozwiązaniem. Kolor zestawu to stanowczo głęboki odcień navy blue. Sama baza kolorystyczna daje nam niekończące możliwości wykorzystywania garnituru.


Zdjecie_034A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_037A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_050A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_051A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_055A

Fot: Katarzyna Purchalak

W prezentowanej marynarce kozerka, czyli połączenie klapy marynarki z kołnierzykiem, jest usytuowana wysoko. Uważam, że taki manewr, poszerza wizualnie klatkę piersiową, co jest bardzo efektowne. Często spotykamy na sklepowych półkach  marynarki o niskiej kozerce, których w mojej opinii, trzeba się wystrzegać! Kieszeń prosta z ciętą patką to prawidłowy wybór, który nie zniekształca całości, a koresponduje odpowiednio z każdym detalem marynarki. Kolejnym praktycznym rozwiązaniem jest zapewnienie komfortu w postaci dwóch szliców w marynarce.  Gdy będziemy sięgać do kieszeni, plecy nie będą się fałdować, a pośladki nie będą odsłonięte. Dwa rozcięcia są kluczowe: przy siadaniu-marynarka się lepiej wtedy układa. Według prawideł klasycznej elegancji, dwie szlice są mniej formalne.

Firma Adam Feliks Próchnik zabiega kompleksowo o swoje klienta. Jedną z ciekawych możliwości jest fakt korekty długości spodni. Cóż nie było by w tym nic dziwnego, ale w tym przypadku zdecydowałem się na mankiet w spodniach, a efekt tego zabiegu poniżej. Dlaczego mankiet?! Termin mankiet czasami jest zastępowany określeniem manszet. To obcojęzyczne, lecz poprawne słowo pochodzące z języka francuskiego (manchette) lub niemieckiego (die Manschette). W mankiety można wyposażyć każdy rodzaj spodni, aczkolwiek głównie ten detal widnieje na nogawkach z kantem. Kolejne prawidło nakazuje unikać mankietów mężczyznom niskiego wzrostu. Z uwagi na poziomą linię tworzoną przez ten element, nogi zostają optycznie skrócone. Zapewne jest to zgodne z prawdą, lecz nie powoduje, aż tak negatywnych konsekwencji, żeby definitywnie wystrzegać się mankietowego zakończenia.


Zdjecie_082A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_078A

Fot: Katarzyna Purchalak

Następnym elementem jest koszula Pin-collar, którą zakupiłem w sklepie internetowym Miler. Jak do tej pory  mogę wypowiadać się w samych superlatywach na temat koszuli desygnowanej imieniem i nazwiskiem Tomka Milera. Najważniejszym wyróżnikiem koszuli Pin-collar jest bawełna, która ma doskonały chwyt i wykończenie, co dla mnie jako użytkownika wiąże się z wzorowym komfortem użytkowania. N pierwszy rzut oka widać, że koszula była wykonana z wielkim pietyzmem. Gęstość ściegu świadczy o jakości produktu. Koszule najwyższych klasy mają od 6 do 9 ściegów na jeden centymetr szwu. Pamiętajcie, aby podczas zakupu koszuli zwrócić uwagę na gęstość ściegu na stębnówce.

Koszula jest wykańczana ściegiem bieliźnianym dzięki czemu uniemożliwia kontakt pomiędzy skórą, a mało komfortowymi w dotyku brzegami tkaniny. Ścieg bieliźniany w slangu osób obytych z rzemiosłem krawieckim określany jest mianem ściegu dwuzabiegowego, ponieważ jego wykonanie wymaga przeszycia każdego łączenia. Kolejnym aspektem wartym szczególnej uwagi jest dzielony karczek widoczny na plecach pod szyją. Dzięki takiemu zabiegowi możliwe jest skrojenie linii ramion wzdłuż osnowy tkaniny. Niuansem wpływającym na zadowolenie klienta jest prostopadle uszyta dziurka guzika, która zapina rozcięcia rękawa.


Zdjecie_086A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_088A

Fot: Katarzyna Purchalak

Kończę wyjątkowo dziś na obuwiu, które jakiś czas temu wpadło w moje ręce. Przez długi czas testowałem, a także wyrabiałem swoją opnie na temat produktu marki specjalizującej się w sprzedaży włoskich butów. Partenope bo o nich mowa to rzeczywiście pozytywne zaskoczenie, a więcej poniżej.

Partenope posiada w swojej ofercie buty o różnym stopniu formalności. W moim przypadku wykorzystałem Oxfordy, które wykonane są metodą blake. Przechodząc do wartości merytorycznej sama metoda polega na naciągnięciu i uformowaniu cholewki z kopytem i przymocowaniu jej metalowymi gwoździami, bądź klejem do podpodeszwy.  Po nałożeniu otoku, wypełnienia i podeszwy wyjmuje się kopyto i przyszywa zaćwiekowaną cholewkę do podeszwy. Omawiana metoda szycia butów nie cieszyła się gorącą popularnością w najbardziej prężnej epoce rzemieślniczej, z uwagi na znaczące trudności w dostaniu się do czubka buta w celu wykonania szycia. Z pełną odpowiedzialnością polecam produkt Partenope, gdyż jakość wykonania butów jest poparta z niewygórowanym kosztem zakupu obuwia.


Zdjecie_024A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_025A

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjęcia są autorstwa Katarzyny Purchalak

Mam nadzieje, że wpis rozwiał Wasze wątpliwości.

Pozdrawiam. Rafał

Kobieta istotą męskości

Lipiec 10
17 Comments

W życiu mężczyzny rodzi się wiele dylematów, które mają swoje podłoże w szarości dnia codziennego. Każdy z nas jest indywidualistą, kształtującym swój światopogląd na każdym kolejnym etapie życia. W tych licznych udrękach i marazmach codzienności, naszą męską opoką spokoju są kobiety, których wsparcie ma nieocenioną moc. Wdzięk, szyk i czar – te słowa w sposób znamienny określają kobiecość, która jest naszą męską mantrą. Żadne, nawet najbardziej wyszukane i górnolotne słowa, nie są w stanie oddać wdzięczności, która tyczy się piękniejszej połowy świata. Życie mężczyzn od niepamiętnych czasów kreowały kobiety, które nigdy, co paradoksalnie brzmi, nie umniejszały randze męskości. W każdej fascynacji najważniejszym jest, aby znaleźć odpowiednią płaszczyznę porozumienia, która będzie receptą umożliwiającą długą i owocną relację.

‘’Kobieta istotą męskości’’ to moja subiektywna forma podziękowania dla Was drogie panie! To dzięki Wam zmieniamy niejednokroć obraz naszego życia, które staje się bardziej wartościowe. Cóż, jestem tym osobnikiem, który nie wyobraża sobie dnia bez styczności z płcią piękną, która jest przysłowiowym motorem napędowym w moim życiu. Ideę sesji zdjęciowej stanowi nierozerwalność kobiety i mężczyzny, a nade wszystko autentyczność, która jest najcenniejsza w życiu każdego człowieka!


Zdjecie_001

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_002

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_003

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_009

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_022

Fot: Katarzyna Purchalak

Letni anturaż to wymarzony czas, aby realizować projekty, w których można uwypuklić choćby najmniejszy detal stylizacyjny. Warszawa odkrywa przede mną coraz ciekawsze zakątki, które fantastycznie zazębiają się z hasłami przewodnimi artykułów. W tym miejscu ogromne słowa wdzięczności i uznania dla Katarzyny Purchalak, która potrafi te smaczki wymiernie zaakcentować. Mam nadzieje, że sama różnorodność zdjęć zaspokoi nawet największego smakosza blogowych twórczości.

Myślę, że tylko zrządzenie losu oraz opatrzność na górze, pozwoliły mi poznać damę, która definiuje sobą to, co w kobiecości najpiękniejszego. Ania Chęczkiewicz, czyli Lady Petite na łamach swojego bloga faworyzuje i podkreśla naturalne kobiece piękno, które jest bez krzty pretensjonalności. Urok Ani stanowi o sile tej idei, a ja ku mojemu ogromnemu zadowoleniu jestem w tym wszystkim kolorowym tłem :-) . Widok Ani rzucił mnie na kolana, jej drobiazgowo przygotowana stylizacja świadczyła tylko o wielkim kunszcie doboru nawet najmniejszego dodatku. Sukienka w sposób subtelny podkreśla sylwetkę Ani, czyniąc ją bardzo przyjemną dla oka. Odcienie bieli oraz beżu kapelusza przekonywująco korespondują z urodą mojej partnerki. Zwieńczeniem lub tak zwaną wisienką na torcie są buty, które uważam za bezcenny kontrapunkt stylizacyjny.


Zdjecie_005

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_006

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_012

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_014

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_017

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_024

Fot: Katarzyna Purchalak

Cóż… najwyższa pora, aby przedstawić poszczególne elementy mojej stylizacji. Garnitur, który mam na sobie to od początku przemyślana koncepcja, którą szykowałem na wyjazd na czerwcowe targi Pitti Uomo. Niestety do wyjazdu nie doszło z powodów ode mnie niezależnych, a związanych z absorbującą kwestią zawodową. Rynek stołeczny jest nasycony pracowniami, które świadczą usługi krawieckie typu made to measure i bespoke. W tym gąszczu ciekawych miejsc i znanych postaci, które je prowadzą, udałem się na Plac Trzech Krzyży do Atelier Zabłotny, aby nakreślony projekt wcielić w życie.

Warto w tym miejscu powiedzieć coś więcej na temat samego miejsca, gdyż jego historia jest warta przybliżenia. Toruń był miejscem ekspansji, a zarazem zarodkiem potencjału, który narodził się 28 lat temu w mieście Kopernika. Podczas samego doboru tkaniny, a uwierzcie mi to był dopiero twardy orzech do zgryzienia, byłem świadkiem dyskusji potencjalnego klienta, który w sposób kompetentny został obsłużony, a także udzielono mu szeregu odpowiedzi na dręczące go pytania. Niestety będąc w wielu analogicznych miejscach z tą pomocą bywało różnie. Ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu, że Atelier Zabłotny to odpowiednie miejsce, aby uszyć mój letni garnitur. Materiał to elementarna kwestia, od której tak naprawdę wszystko się zaczyna. Po kilkugodzinnych przerzuceniach próbników, moim oczom ukazała się wełna Fratelli Tallia Di Delfino o wysokiej skrętności 130s włoskiego renomowanego producenta, który wytwarza wysokogatunkowe surowce.


Zdjecie_030

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_032

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_038

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_046

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_051

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_059

Fot: Katarzyna Purchalak

Błękit materiału tworzy spójną całość z fakturą, która jest niezwykle harmonijna. Myślę, że nie będzie w tym przesady jeśli stwierdzę, że garnitur nie odziedziczył tu tak zwanej ciężkości. Teraz pozostało tylko zdjęcie wymiarów, a także personalizacja według moich wskazań. Spodnie charakteryzują się 19 cm szerokością nogawki, a także 3,5 cm mankietem. Dzięki tym dwóm dość prostym manewrom, linia optyczna nóg wygląda bardziej efektownie i smukle. Zaszewki na wysokości kantu w spodniach stanowią proporcjonalną całość. Z tyłu spodni zdecydowałem się na bardzo klasyczną kieszeń angielską. Z przodu kieszeń jest prosta, co ma swój niezaprzeczalny walor. Podczas wkładania rąk do kieszeni  w spodniach, nie zaobserwujemy  mało estetycznych nieforemnych zmian w strukturze kieszonki.

Marynarka 6×2, czyli klasyk gatunku, ale okraszony moją wizją elegancji. Rękawy, które można rozpiąć to już tak bardzo popularny manewr z neapolitańskiej sztuki krawieckiej. Sam fakt nie ma dla mnie żadnego przełożenia jeśli chodzi o komfort użytkowania, a spełnia wyłącznie walor estetyczny. Marynarka została wykonana na pół podszewce, ma to swoją wagę w okresie letnim, gdzie temperatura potrafi być dokuczliwa. Według kanonu – im więcej szlic, tym bardziej marynarka jest nieformalna. Garnitur ma swoje stricte niezobowiązujące znaczenia wkupione w letni zgiełk, więc oczywistym wyborem był wybór dwóch szliców, które zapewniają mi komfort użytkowania.


Zdjecie_033

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_036

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_044

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_053

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_056

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_057

Fot: Katarzyna Purchalak

Klapy w szpic, których ze świecą szukać na ulicach polskich miast. Szerokość  takich klap musi być odpowiednio wyważona, a przede wszystkim dopasowana do sylwetki mężczyzny. W marynarce zostały zastosowane 11 cm klapy. Ważnym, ale niestety często traktowanym po macoszemu detalem są guziki. I tu skusiłem się na bawoli róg, który w naturalnym świetle świetnie towarzyszy błękitowi garnituru. Atelier Zabłotny proponuje coś pomiędzy bespoke a made to measure. Zwykle taki garnitur w całości powstaje w fabryce. Krawiec zdejmujący miarę kroi również garnitur. To u nich odbywa się pierwszy etap i fasonowanie. Dopiero wtedy garnitur trafia do szycia, do fabryki. Wraca w częściach. Rękawy wszywane są w pracowni już po przymiarce z klientem. Wykańczane wtedy są spodnie. Klient dostaje ubranie stworzone wyłącznie i specjalnie dla niego i z myślą o nim.


Zdjecie_065

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_063

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_068

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_094

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_099

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_100

Fot: Katarzyna Purchalak

Buty miały w sposób niebagatelny łączyć kontrasty każdego elementu stylizacji, a z perspektywy czasu udało się to wyśmienicie. Tassel Loafer od marki Loake, która o produkcji obuwia wie wszystko, to jedno z moich trafniejszych zakupów. Loafersy, buty zwane potocznie przez znaczną część odbiorców w Polsce  ,,mokasynami’’, są niedocenianym elementem garderoby. Wspólnym, niezaprzeczalnym  mianownikiem  dla tego obuwia jest konstrukcja cholewek, a także brak sznurówek. To, co cechuje Loafersy, to podeszwa z obcasem najczęściej przytwierdzona metodą blake lub goodyearwelted. Tassel Loafer mają szeroką paletę zastosowań – z łatwością zsynchronizujemy je w stylizacjach smart-casualowych oraz formalnych. Kluczem jest spójność stylizacyjna. Krzykliwe, toporne zestawienia, docelowo przeznaczone na chłodniejszą porę roku, tylko zniekształcą oczekiwaną wyrazistość.


Zdjecie_089

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_088

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_087

Fot: Katarzyna Purchalak

 

Na koniec pozwoliłem sobie zostawić dwa elementy, bez których w chwili obecnej nie wyobrażam sobie mojej szafy – krawat oraz poszetka. Od samego początku mojej przygody z klasyczną elegancją wykorzystuję w szeregu stylizacji te spośród asortymentu marki Poszetka.com. Naturalnie w waszych głowach rodzi się pytanie: dlaczego?! Otóż konstrukcja krawata ma swoją fundamentalną wartość. Pozwólcie, że rozwinę swoją myśl – we wnętrzu każdego krawata znajduje się płócienna wkładka, której grubość i sprężystość warunkuje kształt węzła. Krawat, który nie posiada odpowiedniego wypełnienia jest tym bardziej podatny na formowanie małych węzłów lub takich, które ciężko uformować. Trzeba na to bardzo uważać, ponieważ kształt węzła jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na atrakcyjność krawata. Krawat odpowiedniej jakości powinien posiadać pętelkę, która wchodzi do wewnątrz krawata i służy przytrzymywaniu jego drugiego końca.

Krawat, który jest w prawidłowy sposób zawiązany, będzie cechować się między innymi dociągnięciem tak, aby nie pokazywać górnego guzika koszuli. Odpowiednio zaciśnięty w taki sposób, aby powstała na nim piękna talia nadająca mu smukłości. I na końcu – jeśli charakter spotkania nam na to pozwala, może być z dimple, czyli łezką pod węzłem, która nadaje krawatowi finezji.


Zdjecie_069

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_080

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_081

Fot: Katarzyna Purchalak

Poszczególne elementy stylizacji:

Mam nadzieje, że dzisiejszy wpis zainspirował Was do odważnej zabawy elegancją, która tak naprawdę jest wyrażeniem swojego ‚’ja’’.

Komentarze poniżej mile widziane.

Pozdrawiam! Rafał

Pasja szyta na miarę- pierwszy rok ”W Dobrym Stylu by Rafał Przetak”

Czerwiec 6
17 Comments

Czas biegnie nieubłaganie! Gdy oglądam się za siebie z trudem odnajduję momenty, które by nie odcisnęły znaczącego wpływu na moje obecne zamiłowanie do elegancji. Elegancja jak zapewne świetnie zdajecie sobie sprawę to nie tylko oprawa wizualna, która ułatwia nam relacje w kontaktach międzyludzkich. Elegancja to nade wszystko rozległa definicja, która skrywa swoją prawdziwą istotę w kulturze osobistej przejawiającej się w codziennej egzystencji. Co gdy czar pryska i pod kolorową skorupą skrywa się postać, która w rzeczywistości z postawą współczesnego dżentelmena ma niewiele wspólnego?! Takie dylematy odkąd pamiętam mobilizowały mnie do mozolnej pracy, której efektem jest blog, mający na celu odwoływanie się do zasad dodających otuchy znacznemu gronu mężczyzn. Prozaiczne sytuacje od zawsze odciskały swoje piętno na naszych życiowych wyborach. Nigdy nie byłoby mnie tutaj gdyby nie prawdziwe zrządzenie losu, o którym poniżej.

Klasyczna moda intrygowała mnie od niepamiętnych czasów. Taką niekończącą się studnią inspiracji był Internet, gdzie każdy pasjonat mógł znaleźć wątek estetyczny najbliższy jego gustom. Polska jest krajem, gdzie obraz dobrze ubranego faceta jest tematem sporów i kontrowersji, które ku ogólnemu zadowoleniu powoli, ale systematycznie odchodzą do lamusa. Myślę, że nasza mentalność estetyczna systematycznie ewoluuje, a jej efektem jest ogromne zainteresowanie męską elegancją, która tak naprawdę jest marginesem na rodzimej ulicy. Słowo margines nie powinno być identyfikowane z przykładem o dosyć karykaturalnej formie, a z przemyślaną filozofią integrującą coraz większą grupę mężczyzn. To właśnie dzięki entuzjazmowi takich osób jesteśmy, w stanie debatować i wyciągać ważne daleko idące wnioski.


IMG_0024

Fot: Rafał Chobot

IMG_0010

Fot: Rafał Chobot

Dzisiejszy wpis jest dosłownym podsumowaniem rocznej działalności, która narodziła się w dosyć niecodziennych okolicznościach. Taką iskrą, która ośmieliła mnie w późniejszym etapie założyć bloga było poznanie osób, których przesłanie inspiruje mężczyzn nie tylko w naszym kraju. Zaznajamiając się na co dzień z blogiem Alberta Borowieckiego z For Gentleman obcowałem z tematem, który skrywał przede mną wiele tajemnic. Na spotkaniu zaaranżowanym przez wspomnianego Alberta poznałem Jana Adamskiego oraz Mateusza Szczepańskiego. Cały kontekst spotkania z perspektywy  czasu miał ogromne znaczenie, gdyż to wtedy Albert zdradził cały misterny plany inicjatywy ‘’Warszawa Pod Krawatem’’. Pamiętam osobistą euforię umotywowaną znalezieniem się, w o toczeniu osób o tożsamych poglądach.

Po krótkiej chwili dyskusji Jan zadał mi kluczowe pytanie, które zaważyło na tym, iż  w chwili obecnej z mniejszą lub większą przyjemnością zaznajamiacie się z moimi wpisami. Gdy wybrzmiało owe pytanie ‘’Rafał dla czego nie prowadzisz swojego bloga?’’ W mgnieniu oka odpowiedziałem, że absorbujące życie zawodowe jest hamulcem, który mógłby mnie ograniczyć czasowo. Po dalszej interesującej dyskusji, dzięki której ustaliliśmy szczegóły pierwszej edycji ‘’WPK’’ nadeszła chwila dla osobistych rozważań. Cały czas w głowie nie milkł wydźwięk pytania zadanego przez Jana! Po kilku godzinach rozmyślań stwierdziłem, że czas najwyższy na fali zwiększającego się zainteresowania tą tematyką pokusić się o swoją auto-definicję męskiej elegancji.  Oczywistym następstwem było pytanie, które miało wyłonić nazwę bloga! Cała historia jest przezabawna! Pokrótce ją Wam przedstawię…


Zdjecie_055

Fot: Katarzyna Purchalak

12124405_1174027122613059_1853710775_o

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_006

Fot: Katarzyna Purchalak

zdj05

Fot: Katarzyna Purchalak

Otóż pierwsza myśl była następująca ‘’Moda okiem mężczyzny’’ niby oddająca cały sens, ale brzmiąca dość komicznie. Po krótkiej refleksji została zmieniona na ‘’W dobrym stylu by Rafał Przetak’’, która od samego początku była dedykowana pode mnie. Cóż, niewątpliwie od samego początku musiałem wykształcić swoją filozofię, która byłaby intrygująca i diametralnie odróżniała się od wizji prezentowanych przez moich kolegów po fachu. Bezpretensjonalność oraz oryginalność, te cechy przyświecały mi od samego początku. Kreowanie dziwacznej, groteskowej fabuły szybko zniechęciłoby osoby, które z żywym zainteresowaniem  integrowały się przekazem promowany w tymże miejscu. Wyważenie treści uważam za złoty środek, bez którego zamieszczane artykuły nie cieszyłyby się ogromnym zainteresowaniem. Docelowa grupa odbiorców cały czas się rozrasta, wiec jest to pozytywna prognoza na przyszłość.

Na blogu w ciągu mijającego roku zamieściłem 30 różnorodnych artykułów, począwszy od moich subiektywnych spostrzeżeń, w kwestii elegancji. Nigdy nie ukrywałem, że włoska moda jest mi najbliższa. Znamiennym okazał się  wpis, który przybliżył istotę sprezzatury. Niewielka domieszka nonszalancji w modzie jest obowiązkowa, a zarazem świadczy o ugruntowanych spostrzeżeniach w tej materii. Oczywiście moją początkową działalność nazwałbym działaniem po omacku. Nie mając chodź elementarnej wiedzy popełniałem banalne błędy. Doświadczenia są nieocenione, a przy tym te dość zabawne sytuacje z przeszłości są ciekawym wspomnieniem. Na mojej twarzy w takich momentach kłębią się samoistnie uśmiechy. Kobieca elegancja to temat bliski każdemu mężczyźnie. Próbowałem w nim za wszelką cenę uchwycić polot i piękno, które utożsamiam z synonimem kobiecości. W niedalekiej przyszłości wpisy w tym temacie wrócą ze zdwojoną siłą.


mIMG_4572

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_006

Fot: Katarzyna Purchalak

Zdjecie_063

Fot: Katarzyna Purchalak

Male_04

Fot: Katarzyna Purchalak

Przyszłość kreśli się bardzo kolorowo! Mogę Wam zdradzić, że częściej będą publikowane wpisy stylizacyjne o różnorodnej charakterystyce. Wrócę także do artykułów merytorycznych, w których  odpowiem na nurtujące Was kwestie. No i przysłowiowa ‘’bomba’’, która wielu zaskoczy, ale o tym także w nie tak odległej przyszłości. W dobrym stylu by Rafał Przetak to nie jednostka, a sztab ludzi, którzy pełni pasji i werwy wspomagają mnie w tym dziele. Myślę, że każda osoba, która na co dzień obcuje z modą przyzna mi rację, że praca fotografa ma fundamentalne znaczenie. Mam to nieskrytą przyjemność współpracować z Katarzyną Purchalak, która w oczach wielu ludzi jest wzorem do naśladowania. Piotr Purchalak i jego zmysł twórczy to panaceum na moje dość czasem frywolne wizje. Piotr w tych momentach mnie studzi i jest opoką racjonalności. Ewelina Słowińska to kobieta, która realizuje moje największe fanaberie  kreśląc je na kartce papieru.  W tak żywiołowym składzie przyszłość jest mi nie straszna! Żadne słowo nie jest w stanie oddać mojej wdzięczności dla tych osób!

Na końcu w sposób znamienny dziękuje Wam czytelnicy bo dzięki waszemu zainteresowaniu kłębi się we mnie energia, która pozwala mi na eksponowanie tego co w modzie męskiej najlepsze. Dziękuje za masę wiadomości w, których dzieliliście się ze mną stylizacjami waszego autorstwa. Dziękuje także za komentarze negatywne, które są sposobem na skorygowanie wszelkich niedociągnięć i uchybień, które niestety miały swoje miejsce. Niech ten blog będzie platformą, na której każdy z komfortem i przyjemnością będzie się poruszał. Wspólnie jesteśmy w stanie wypracować taką formułę, która będzie ciekawą alternatywą dla wielu osób. Kończąc i dziękując po raz zapewne już setny obiecuję, że z pewnością nie spocznę na laurach.

Dziękuje za poniższe!

Rafał


12367012_1004622796243804_1024756135_n

 

 

Warszawa Pod Krawatem 4-edycja

Maj 29
2 Comments

Na wstępie szczególne podziękowania dla marek, które wsparły 4-edycję ,,WPK”

_logo_prochnik1_logo_nonchalant (1) _logo_partenope _logo_patine _logo_woolet EM - Mens Accessories_FINAL


Z rozrzewnieniem wspominam początki inicjatywy! Kiedy to czwórka mężczyzn, w zgiełku szarości dnia codziennego z ogromną determinacją realizowała daleko idący scenariusz ‘’Warszawy Pod Krawatem’’. Doświadczenie życiowe uczy nas, aby nie spoczywać na laurach, a wręcz pobudzonym entuzjastyczną reakcją otoczenia zaspakajać potrzeby każdej osoby, dla której elegancja to nie tylko wyświechtanie  brzmiący slogan. Ważne, aby w tym wszystkim znaleźć odpowiedni kompromis, który będzie mógł zadowolić wszystkich o odmiennym spostrzeżeniu w kwestii szeroko rozumianej klasycznej męskiej mody, posiadającej wiele intrygujących oblicz. Progres inicjatywy był nieunikniony, każda kolejna edycja zaskakiwała swoją formułą. Powielanie oczywistych schematów, które opierałyby się na pochodzie świetnie ubranych mężczyzn szybko znudziłaby osoby, dla których początkowa formuła eventu dawała możliwość fascynacji. Kreatywność jest formą trafnego zaspakajania ludzkich potrzeb. Receptą  jest merytoryczne przesłanie, które jest nierozerwalne z możliwością osobistej integracji z osobami o bliźniaczych poglądach. Taka była koncepcja na czwartą już edycję inicjatywy, która przybliża wzorce męskiej elegancji!

Muszę wspomnieć, że przygotowania rozpoczęliśmy już w okresie zimowym, w którym to cały harmonogram  naszych działań został skrzętnie opracowany.  W moim przypadku pogodzenie absorbującego życia zawodowego z niekończącymi się spotkaniami i setkami telefonów przyprawiały o mały zawrót głowy. Zadanie jakie mieliśmy do zrealizowania było nie lada wyzwaniem, ale euforia jaka panowała w nas przez te kilka miesięcy jest nie do opisania. Tym razem miejscem docelowym naszej inicjatywy była Winosfera, miejsce które w pełni komponowało się z charakterem spotkania. Tutaj gorące podziękowania dla wszystkich osób, które walnie przyczyniły się do tak profesjonalnego zrealizowania ‘’WPK’’. Dreszczyk emocji był wyczuwalny już od godzin porannych gdzie z Janem oraz Albertem zajmowaliśmy się dopracowywaniem niuansów organizacyjnych, które jak sami wiecie potrafią sprawić wiele problemów.


Part_I_016

Albert wygłaszający mowę powitalną

Part_I_024

Jan czuje się w tej roli jak ryba w wodzie

Godzinna 12:00 była punktem kulminacyjny, a zarazem momentem rozpoczęcia spotkania. Przed naszymi oczami pojawiały się rzesze nowych gości, którzy tłumnie zjechali się z całej polski, aby wspólnie celebrować tak ważny moment. Albert jako inicjator całej idei wygłosił mowę powitalną, która była umotywowana wielką radością i uznaniem dla wszystkich osób, które w tym dniu znalazły się w zbornym miejscu. Dla osób pragnących wykazać się wyczuciem estetycznym zostały zorganizowane następujące konkursy, które ogłosiliśmy: najbardziej perfekcyjne lustro na noskach butów oraz najlepiej zawiązany krawat.

Aby zachować autonomię w jury zasiadły osoby doskonale poruszające się w żywiole elegancji. W tym miejscu dziękuję Panu Ireneuszowi Korzeniewskiemu autorowi blogu Styleman, który objął zaszczytną funkcję przewodniczącego jury w konkursie na najlepiej zawiązany krawat. Pan Ireneusz to prawdziwy symbol stylu, z którego czerpię wiele inspiracji. Maciej Dolega to  mężczyzna wiedzący o elegancji wszystko, a zarazem najjaśniejsza postać rodzimej telewizji, która  wsparła nas  w gronie jury.  Daniel Ziętek jako przedstawiciel marki Patine objął prym w konkursie na najbardziej perfekcyjne lustro na noskach butów.


Part_I_080 (2)

Daniel Ziętek- Patine

Part_II_102

Ireneusz Korzeniewski-Styleman

Part_II_122

Maciej Dolega

Z prestiżowego punktu widzenia zaszczytem dla nas jako organizatorów było zaprezentowanie przez firmę Adam Feliks Próchnik swojej unikalnej linii garniturów Chrobry, które niebawem pojawią się w sklepach wspomnianej marki. Firma Próchnik jest przykładem racjonalnej polityki, dzięki której potencjalny odbiorca może zakupić świetny produkt w wyważonej cenie. Wszelkie stylizacje, które możecie oglądać na stronie internetowej Adam Feliks Próchnik są autorstwa Jana, Alberta a także mojego. Otrzymuję od Was wiele sygnałów, że nasza praca nie poszła na marne, a wręcz zaskarbiła wasze uznanie. Cieszę się, że marka Próchnik pozwoliła oddać w nasze ręce kolekcję, która prezentuje się fantastycznie i utożsamia to co w klasycznej modzie męskiej najlepszego. Co warto odnotować mowę powitalną wygłosił Prezes Próchnika pan Rafał Bauer. Poniżej modele prezentują garnitury z serii Chrobry.


Part_I_023

Pan Prezes Rafał Bauer

Part_I_025

Garnitury z serii Chrobry

Part_I_026 (1)

Garnitury z serii Chrobry

Czym była by Warszawa Pod Krawatem bez wkładu merytorycznego, o którym wcześniej wspominałem. Andrzej  Olender, którego miałem możliwość zapowiadać to jeden z niewielu artystów specjalizujących się w ręcznym malowaniu butów, mówiąc oględnie ich patynowaniu. Pan Andrzej wygłosił niezwykle interesującą prezentację, która otworzyła szerzej oczy osobom patrzących w przeszłości na niniejszą kwestię z przymrużeniem oka. Z uporem maniak na blogu wspominam, że obuwie ma niezaprzeczalną wartość estetyczną, która waży na całym ogóle stylistycznym. Wysłuchanie Pana Andrzeja Olendra było wielką przyjemnością.


Part_I_043 (1)

Pan Andrzej Olender

Part_II_207 (2)

Pan Andrzej Olender

Każdy w napięciu czekał na prezentację gwiazdy eventu samego Luci Rubinacciego, który włada marką Rubinacci kreującą męski styl już od trzech pokoleń. Luca od razu dał się poznać jako człowiek o ogromnej empatii i fantastycznym poczuciu humoru. Dystans kulturowy nie był absolutnie wyczuwalny, dzięki temu czułem jakbym go znał od niepamiętnych czasów.  Luca wygłosił wykład na temat włoskiego stylu i jego ekspansji na arenie międzynarodowej. W sposób interesujący zdradzał szczegóły krawiectwa miarowego, a także jego różnic pomiędzy krawiectwem neapolitańskim, mediolańskim i londyńskim. Po prezentacji został wyemitowany 20-minutowy film  o neapolitańskim krawiectwie oraz sukcesie rodziny  Rubinacci.

Początki firmy sięgają roku 1932, kiedy to neapolitański dandys Gennaro Rubinacci (dziadek Luki) postanowił szyć ubiory na wzór klasycznych, angielskich garniturów dla neapolitańskiej elity. Odniósł sukces, a niejako przy okazji i mimochodem wylansował zupełnie nowy styl, nazwany później stylem neapolitańskim. Gennaro nazwał swoją firmę: London House, ale traciła ona sens w miarę jak coraz bardziej odchodził od sztywnego stylu londyńskiego na rzecz miękkiego i wygodnego stylu neapolitańskiego. Dlatego jego syn, Mariano Rubinacci, który przejął firmę po ojcu, zmienił nazwę na Rubinacci. Miało to miejsce w latach 60-tych ubiegłego wieku. Mniej więcej w latach 70-tych firma zaczęła swoją ekspansję na arenie międzynarodowej, otwierając swoje oddziały w Rzymie, Londynie, Nowym Jorku, Tokio i Mediolanie. Sukces firmy nie byłby możliwy bez twórczego udziału Luki Rubinacciego, który po mistrzowsku wykorzystał social media do budowania wizerunku i prestiżu.


Part_I_051

Luca Rubinacci

Part_II_246

Luca Rubinacci

Part_II_272

Luca Rubinacci

Szczególne podziękowania dla naszej niesamowitej pary Kasi oraz Piotra z KPMultimedia, za ujęcia które oddają klimat ‘’WPK’’

Organizatorami czwartej edycji ”WPK” był Albert Borowiecki z For Gentleman – Blog, Jan Adamski, oraz W Dobrym Stylu by Rafał Przetak.

Poniżej czekam na Wasze komentarze.

Zapraszam do zapoznania się z galerią zdjęć:


Part_I_030 Part_I_035 (1) Part_I_074 Part_I_085 Part_I_097 Part_II_180 Part_II_191 Part_II_200 Part_II_241 Part_II_387 Part_II_393 Part_II_406 Part_II_433 Part_II_440Part_II_175 (2)Part_II_403Part_II_368Part_II_379

 

Warszawski dzień kapelusza

Maj 15
No comments yet

Podobno mężczyźnie do szczęścia wiele nie potrzeba. Z tym dość dziwacznym stwierdzeniem śmiało mógłbym polemizować. Wspólnym mianownikiem wszystkich męskich fascynacji jest kobiecość, która jest potężnym impulsem motywującym nas mężczyzn! Warszawski dzień kapelusza to  idea trzech czarujących kobiet z Damosfery, które w mozole życia zawodowego odnalazły pasję, którą z uporem maniaka propagują.  Po wielu dekadach posuchy kapelusze wracają na salony. Zainteresowanie nakryciami głowy systematycznie wzrasta, co jest zasługą szeroko zakrojonej edukacji społeczeństwa, mającej na celu krzewienie elegancji. Kapelusz nie jest w dzisiejszej dobie utożsamiany z oznaką kiczu, ale staje się elementem dopełniającym wyraziście ogół stylizacyjny. Więcej na ten temat możecie przeczytać w moim poprzednim artykule tutaj.

Najwyższa pora, aby przedstawić  w oczywistym świetle samą istotę ruchu, która w swojej niebanalności jest bardzo bliska mojemu sercu. Warszawski dzień kapelusza to impreza o charakterystyce kulturalno-integracyjnej, której elementarnym zadaniem jest powrót do trendu z  lat międzywojennych, w których to wszelakie nakrycia głowy były obowiązkowym elementem garderoby.  Zdaję sobie sprawę, że mogę uruchomić lawinę negatywnych komentarzy twierdzących, że kapelusz jest reliktem przeszłości. To stwierdzenie według mnie jest dość komiczne i nieadekwatne do postępu w tej materii. Myślę, że owoce wspomnianej inicjatywy będziemy niebawem  dostrzegać na ulicach polskich miast.

Inicjatywa skupiła wokół siebie firmy, które oferowały asortyment mniej lub bardziej związanym z otoczką elegancji. Muszę tu wspomnieć o wernisażach malarek, których dzieła w wyjątkowy sposób mnie zaintrygowały. Ubolewam, że mężczyzna szukający czegoś dla siebie mógłby mieć pewien niedosyt spowodowany ograniczoną ilością asortymentu dla współczesnego dżentelmena. Chociaż nie obeszło się bez testu krawatów, których właściwości sprawdzaliśmy na wiele sposobów. To już jest swoista obsesja, która dla każdego krawaciarza jest dosłowną mantrą.

Kontekst obecności Warszawy Pod Krawatem na tym evencie ma dla nas, jako pasjonatów męskiej elegancji, ważne symboliczne znaczenie, które pozwala na entuzjastyczne spoglądanie w przyszłość. Cieszę się, że jako grupa jak i indywidualnie zostaliśmy w sposób ciekawy wykorzystani w trakcie przebiegu eventu. Jan Adamski jako niekwestionowany autorytet męskiej blogosfery zasiadł w jury, które wyłoniło zwyciężczynię konkursu na najpiękniejszy kapelusz. Muszę przyznać, że jury miało nietęgą minę spowodowaną ogromną ilością fantazyjnych nakryć głowy. Efektem finalnym  było wytypowanie Pani, która pod kątem całokształtu stylistycznego prezentowała się najbarwniej.

Oprócz oczywistego zgiełku propagującego noszenie kapeluszy, zwieńczeniem dnia był autorski pokaz kolekcji Justyny Ołtarzewskiej, w którym miałem swój mały epizod. Każdy pokaz nie może obyć się bez charyzmatycznych prowadzących, którzy budują poczucie napięcia. W tej roli fantastycznie spełnił się Albert Borowiecki oraz Mateusz Szczepański. Będąc po drugiej stronie z wielkim zainteresowaniem obserwowałem ich profesjonalne podejście w tej tematyce. W tym momencie moje emocje sięgały zenitu, więc pewien obaw myślałem o uniknięciu jakieś wtopy. Modelka, której towarzyszyłem eksponowała walory sukni autorstwa Justyny. Sama propozycja ślubna przełamuje pewien oczywisty schemat, dzięki czemu zyskuje frywolność, którą identyfikuję z kwintesencją kobiecości.


ANT_1826

Warszawski Dzień Kapelusza

ANT_0602

Warszawski Dzień Kapelusza

13040872_1014837391929790_1773592791504687133_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13040999_1014840978596098_6077023341359463521_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13041079_1014841625262700_526680632761124445_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13047857_1014838821929647_7374725079410310396_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13047877_1014837465263116_5705354079697490367_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13087107_1014841105262752_2611080414091425586_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13047675_1014837335263129_7470082116868075098_o

Warszawski Dzień Kapelusza

13086760_1014841155262747_6029357880202918533_o

Warszawski Dzień Kapelusza

ANT_1813

Warszawski Dzień Kapelusza

 

Adam Feliks Próchnik- lookbook kolekcja wiosna-lato 2016

Kwiecień 24
2 Comments

Wpis komercyjny

Elegancja bez krzty zwątpienia może stać się ideą przyświecającą niejednemu dorosłemu mężczyźnie. Jak każda fascynacja ma swoje stadia rozwoju, natomiast słowo ewolucja w rozumowaniu społeczeństwa to dojrzewanie do pewnych zachowań, trendów, które do nie dawna wzbudzały konsternację lub niezrozumienie. Moda jest płaszczyzną niekończących się dyskusji oraz pytań, na które trudno znaleźć  jedną transparentną odpowiedź zaspokajającą niezmierzony apetyt ludzkiej ciekawości. Klasyczna elegancja jest motywem przewodnim mojej działalności i dominuje każdą chwilę mojego życia. Dodaje mi na co dzień niespożytej energii, dzięki której jestem w stanie kreować  wizerunek będący gloryfikacją elegancji. W okresach upojenia pewnymi trendami warto zachować zdrowy rozsądek, który będzie receptą dla obezwładniającego szeptu mas krytyków.

Mam nadzieje, że nie odbierzecie moich konkluzji jako wyraz typowego egocentryzmu…Dzięki modzie realizuję marzenia związane z kreowaniem męskiego wizerunku. Cóż, podobno niewielka domieszka narcyzmu pobudza do efektywniejszego działania. Kończąc ten wątek wspomnę, że do niedawna byłem po ‘’drugiej stronie’’, obserwując inicjatywy odmieniające stereotypowe postrzeganie elegancji. Dziś wiem, że tylko niepohamowana, a wręcz furiacka praca jest w stanie przynieść efekt, który będzie satysfakcjonował społeczeństwo. Ludzie w swej niekończącej się ciekawości wyznaczają nowe granice oczekiwań, którym z największa przyjemnością staram się sprostać.

Nie tak dawno w głowach włodarzy firmy Adam Feliks Próchnik narodził się pomysł, aby to trzech blogerów zajęło się kompleksowym przygotowaniem lookbookowych stylizacji wiosna-lato 2016. Razem z Janem Adamskim oraz Albertem Borowieckim bez chwili głębszego zastanowienia zaakceptowaliśmy tak kuszącą propozycję współpracy. Jako mężczyźni głodni nowych ciekawych wyzwań z wielkim animuszem przystąpiliśmy do tego jakże inspirującego wyzwania. Niezmiernie cieszy mnie fala zmian oraz konsekwencji, którą wykazała się marka Adam Feliks Próchnik w swoich ostatnich propozycjach z tematyką elegancji. Myślę, że ten sygnał odbije się szerokim echem, a jego owoce będziemy dostrzegać coraz częściej na polskich salonach związanych z modą.


 

Oczywiście bez szeroko zakrojonych przygotowań co do samej realizacji lookbooka nie było mowy. W głowie każdego z nas rodziło się wiele propozycji, które chcieliśmy wcielić w życie. Ustalenie strategii działania oraz założeń miało pierwszorzędne znaczenie. To był czas bliskości z dedykowanym produktem, z którym mieliśmy się zaznajomić. Trudno opisać euforię, która towarzyszyła nam w tym czasie. Mnóstwo spostrzeżeń, konstruktywna debata, której celem było należyte wywyższenie asortymentu marki Adam Feliks Próchnik. W szybkim czasie udało nam się ustalić całą filozofię działania, okupioną w cechy tożsame w postrzeganiu klasycznej męskiej mody. Mając ciężar gatunkowy na swoich barkach z niecierpliwością oczekiwaliśmy dnia wdrażania w życie naszych założeń.

Sam problem w nakreślaniu wzorców przez rodzime marki urósł do horrendalnych rozmiarów. Mężczyzna w naszym kraju jest świadomy swoich potrzeb, oczekuje przedstawienia produktu w jak najbardziej prawidłowym świetle. Ukazując asortyment, kluczowym jest odpowiednia synchronizacja detali, które mają adekwatne przełożenie na całokształt stylizacji. Ból głowy wzrasta, gdy dana propozycja nie ma nic wspólnego z tworem o nazwie elegancja. Takie praktyki są nagminne na Polskim rynku, wypaczając przy tym cały kreowany styl. Mając tą nieprawidłową praktykę na względzie przystąpiłem do dzieła. Sam efekt końcowy miał zawierać szereg głębokich przemyśleń, które towarzyszą mi od początku mariażu z męska modą.


Jako oddany fan włoskiej mody w net realizowałem plany związane ze stylizacjami o charakterystyce smart-casualowej. Każda propozycja musiała być nacechowana odpowiednim wyważeniem smaków- kolorystycznie korespondować z każdym niuansem w zestawieniu. Odpowiednie proporcję o, których bardzo często wspominam na łamach  bloga musiały być należycie ukazane. Nie wyobrażałem sobie sylwetki mężczyzny z ciągnącymi się po podłodze mankietami spodni. Taki widok mówiąc po ludzku jest wielce nieestetyczny. Spodnie winny się opierać maksymalnie na górnej części buta. Krawat a wręcz jego prawidłowe zawiązanie ma kontekst niebagatelny. Węzeł windsorski, który w większości przypadków nieodpowiednio współgra z owalem twarzy mężczyzny ma w naszym kraju grono zaciekłych sprzymierzeńców. W swoich stylizacjach postawiłem na four in hand, który jest niezwykle uniwersalny. Oczywiście przytaczam tu fakty, z którymi każdy ‘’elegant’’ jest odpowiednio zaznajomiony. Cóż, wspomniane reguły były jak  do tej pory solą w oku dla większości marek.

Najnowsza kolekcja marki Adam Feliks Próchnik nacechowana jest stylem zdobywającym coraz większą rzeszę fanów. Myślę, że dla każdego mężczyzny ceniącego w swoim życiu elegancję oraz przednią jakość wyrobu towaru, propozycja firmy Próchnik będzie gratką nie do odrzucenia!

Sam proces stylizowania sylwetek był dla mnie twórczo intrygujący. Współpraca z osobami, dla których ten chleb jest codziennością, była możliwością zdobycia cennego doświadczenia, które z całą pewnością będzie procentować w przyszłości. Z pełną odpowiedzialnością kreujemy wizerunek ówczesnego mężczyzny, odsyłając go do korzeni męskiej elegancji. Elegancji, która ma wpływy na postrzeganie nas przez najbliższe otoczenie. Liczę, że nasze wspólne dzieło wzbudzi w was wielki apetyt na męską elegancję, która dzięki pracy wielu osób przeżywa długo wyczekiwany renesans.

Wracając do kolekcji, która moim skromnym zdaniem trafia w zapotrzebowanie na rynku, a cechuje się śródziemnomorskim luzem stylistycznym, który jest bardzo trafiony. Każdy z Was wymaga od blogera obiektywności i przedstawiania faktów w prawidłowym świetle. Na stronie internetowej marki Adam Feliks Próchnik znajdziecie masę stylizacji mojego autorstwa, które od dawna cieszą się Waszą aprobatą. Pozostaje mi tylko życzyć Wam owocnych poszukiwań ulubionych elementów garderoby.

Poniżej niektóre wiosenno- letnie propozycje Jana, Alberta a także moje.


Pro1602-018_N Pro1602-059_N Pro1602-072_N Pro1602-148_N Pro1602-193_N Pro1602-326_N_N Pro1602-491_N Pro1602-552_N Pro1602-609_N Pro1602-745_N Pro1602-794_N Pro1602-1416_N Pro1602-1434_N Pro1602-1542_N Pro1602-1600_N Pro1602-1150_N Pro1602-1261_N

Zalety oraz wady szycia butów metodą Goodyear Welted oraz Blake

Kwiecień 4
1 Comment

Mężczyzna, u którego rodzi się zamiłowanie do elegancji jest żądny odpowiedzi na trapiące go kwestie. Można otwarcie twierdzić, że doskonalenie swojego wyglądu ma przełożenie na funkcjonowanie w otaczającym nas świecie.  Myślę, że niewielu znajdzie się śmiałków, którzy mogliby polemizować z tym stwierdzeniem, które tak naprawdę zakorzeniło się gdzieś głęboko w ludzkiej świadomości. Czy w takim razie facet głodny wiedzy, wykazujący się oddolną inicjatywą jest okrętem na bezkresnym oceanie?! Taką postawę osobiście odbieram jako prognozę szeroko rozumianych zmian, które w sposób oczywisty dają wiarę na lepsze jutro.

Ale dość moich odniesień spowodowanych niezliczoną ilością pytań, które od Was otrzymuję. Każdemu z osobna dziękuję! Taka forma internetowej debaty będzie miała swoje przełożenie na tematykę, którą będę w najbliższym czasie poruszał na łamach swojego bloga. Najważniejsze, aby zaspakajać Wasz apetyt estetyczny, który jest dla mnie niekwestionowanym bodźcem motywującym do pracy. Podekscytowany Waszym entuzjazmem chciałbym poruszyć temat szycia butów metodą ‘’Blake’’ oraz ‘’Goodyear Welted’’.

Jaką to gehennę przechodzimy podczas nieowocnych poszukiwań wymarzonego obuwia. Przeważnie krzątamy się po sklepach, gdzie nadzwyczaj miły sprzedawca próbuje wcisnąć nam produkt, który tak naprawdę jest nijaki jakościowo. Polski mężczyzna przywykł do częstej tułaczki pomiędzy sklepowymi półkami. Zazwyczaj oczekując obuwia, którego cena nie przyprawia o ból głowy, a żywotność konstrukcji będzie na satysfakcjonującym poziomie. Jako praktyk wiem, że taka współzależność jest z oczywistych względów nierealna. Konkurencja w branży obuwniczej jest niezmierzona, a jej filarem funkcjonowania jest mierna świadomość potencjalnego odbiorcy. Wszak codziennością jest osobisty dylemat mężczyzny zdecydowanego na zakup butów, które są przysłowiowym gwoździem do estetycznej trumny.


 

12953128_1284762678206169_570612896_o

 

Najwyższa pora, aby przejść do konkretów. Pozwolicie, że zacznę od systemu pasowego zwanego Goodyear Welted, który zaistniał w rzemiośle obuwniczym już 300 lat temu. Przez znawców na całym świecie wspomniana metoda szycia jest najlepszą formą produkcji obuwia. Sama produkcja jest niezwykle żmudna i czasochłonna, ale mająca swoje istotne przełożenie na kondycję obuwia podczas jego użytkowania. Buty metodą Goodyear Welted wykonywane są ręcznie bądź maszynowo, a każda para butów wymaga indywidualnych zabiegów, o których więcej poniżej.

Proces wytwarzania butów zaczyna się od wycięcia części skórzanej cholewki. Następnie rzemieślnik przechodzi do działania zwanego zamknięciem, gdzie różne części cholewki są zszywane ze sobą. Podczas tego etapu przeprowadzane jest szereg czynności jak: zmniejszanie zbyt grubo uciętej skóry oraz barwienie i zginanie skóry w celu poprawy jej wyglądu. Kolejny etap to już naciąganie na kopyto szewskie oraz przymocowanie do wkładki i pięty. Przed samym procesem naciągania, górna część buta jest w odpowiedni sposób konserwowana, aby wyzbyć się wilgoci, która mogłaby pokrzyżować możliwość należytego kształtowania skóry.

Rama jest nieodzownym elementem omawianej metody, która jest zszywana z cholewką i wkładką, z którą będzie połączona podeszwa. Gdy zauważalna będzie degradacja podeszwy, ten genialny proces będzie umożliwiał mało inwazyjną wymianę. Kolejnym krokiem jest przyszycie do ramy podeszwy. Podeszwa jest przyszywana nićmi, dzięki czemu zachowuje odpowiednią wytrzymałość. Krawędzie podeszwy są przycinane zanim nastąpi barwienie. Tu swoim kunsztem wykazują się specjaliści mający swój fach w jednym palcu, gdyż sam proces wymaga manualnej pracy. W etapie końcowym podeszwa zostaje pomalowana oraz wypolerowana. Przysłowiową wisienką na torcie jest woskowanie, szczotkowanie i polerowanie butów.

Powyższy proces ma swoje przełożenie  w kwestii strategicznej, której następstwem jest kilkudziesięcioletnia możliwość swobodnego eksploatowania obuwia. Dzięki dodatkowym warstwom, butom nie są straszne doskwierające szczególnie nam znane zmienne warunki pogodowe. Wielokrotnie wspominałem o współzależności obuwia z pozostałą częścią elementów garderoby. Przeświadczony  o korzyściach posiadania butów uszytych omawianą metodą, gorąco namawiam do zainwestowania w buty, które stają się jednością z właścicielem. To co może zniechęcać do zakupu butów to sama jego cena. Polski rynek na szczęście aż kipi od firm, które sprzedają produkty korzystne cenowo. Sam proces technologiczny także odkrywa pewien negatyw, o którym muszę wspomnieć, a jest nim ilość warstw zszytych z cholewką, którego następstwem może być odczuwalny dyskomfort w trakcie początkowego użytkowania.

Marki dystrybuujące obuwie szyte metodą Goodyear welted:

  • Patine
  • Shoepassion
  • Loake
  • Królewski Herb
  • Klasycznebuty.pl
big_zdjecia-5-of-9-

PATINE

 

shoepassion_591-base

SHOEPASSION


 

12952894_1284762674872836_1946513564_o

Metoda szycia ‘’Blake’’ nie posiada polskiego nazewnictwa, co czyni ją tym bardziej enigmatyczną.  Z pomocą przychodzi nam wiedza kompetentnych osób, które namaściły tą technikę mianem przeszywanej. Wyprodukowanie obuwia cytowanym sposobem jest stosunkowo proste. Ważne aby zwrócić szczególną uwagę na odpowiednią dbałość  i pielęgnację, dzięki czemu buty będą cieszyć nas długim oraz komfortowym okresem użytkowania. Przechodząc do wartości merytorycznej sama metoda polega na naciągnięciu i uformowaniu cholewki z kopytem i przymocowaniu jej metalowymi gwoździami, bądź klejem do podpodeszwy.  Po nałożeniu otoku, wypełnienia i podeszwy wyjmuje się kopyto i przyszywa zaćwiekowaną cholewkę do podeszwy. Omawiana metoda szycia butów nie cieszyła się gorącą popularnością w najbardziej prężnej epoce rzemieślniczej, z uwagi na znaczące trudności w dostaniu się do czubka buta w celu wykonania szycia.

Sama technika posiada liczne grono sceptyków, którzy twierdzą, że konstrukcja obuwia ma stosunkowo niską trwałość wynikającą z tego, iż główny element konstrukcji –  szew, jest bardzo narażony na uszkodzenia mechaniczne. Następstwa tego niestety są opłakane, a skutkują rozsypaniem się całej konstrukcji.  Zaintrygowany tym faktem stwierdzam, że w najbliższym okresie przeprowadzę test organoleptyczny, którego ujściem będą moje odniesienia na blogu. Komfort oraz żywotność to najważniejsze cechy, które winno spełniać obuwie. Pamiętajcie o zdroworozsądkowej zasadzie kupna i nienapalaniu się na produkt, który wstępnie wzbudza skrajne emocje.

Marki dystrybuujące obuwie szyte metodą Blake:

  • Królewski Herb
  • Bexley

Poniżej zapraszam do komentarzy.

b9f2128d8af437aef861b9c98f204a25

KRÓLEWSKI HERB

Woolet- portfel o wyjątkowym obliczu

Marzec 20
4 Comments

 

Wpis komercyjny

Technologia zawładnęła niemal każdym aspektem życia ówczesnego człowieka. Intrygującym jest fakt przełożenia najróżniejszej myśli technicznej na funkcjonalność lub pragmatyzm, który jest nieodzowny podczas codziennej eksploatacji nowinek świata technologii. Podczas mojej ekspansji w wyszukiwaniu interesujących produktów, kluczowym podczas wyboru danego towaru jest możliwość kompleksowego wykorzystania. Rodzimy rynek jest naszpikowany tworami mniej lub bardziej spełniającymi oczekiwania polskich konsumentów. Dzisiejszy wpis poświęcę na recenzję portfela Woolet, który w moim odczuciu jest kompromisem pomiędzy najnowszą myślą technologiczną, a klasycznym wykonaniem.

Tak dobrze jest mi znana bolączka mężczyzny poszukującego odpowiedniego portfela. W gąszczu produktów nie spełniających elementarnych norm warto wykazać się zdrowym rozsądkiem analizując wady oraz zalety. Elegancja jest nurtem dominującym na moim blogu. Przejawia się ona nawet w najmniejszym detalu podczas koordynowania zestawienia stylizacyjnego. Sam wielokrotnie byłem świadkiem nieporadności mężczyzn w doborze tak ważnego elementu jakim jest portfel. Kształty, miernej jakości wykonanie lub sam rozmiar mają niezrównaną wagę w odbiorze estetycznym. Estetyka jest domeną mężczyzn, którzy szczególnie dbają o odpowiednie zsynchronizowanie każdego, nawet najmniej istotniejszego detalu garderoby. Wartość omawianego produktu jest jednak jeszcze tematem marginalizowanym przez znaczną część męskiej populacji. Uważam ten symptom jest wielce nieprawidłowy. Woolet staje się złotym środkiem dla mężczyzn szukających niebanalnych rozwiązań.

Czym jest Woolet? To pytanie jest fundamentalne. Otóż będę daleki od przytaczania sloganu marki, który jest w samej istocie prawidłowy. Ów portfel jest klasycznym  tworem wykonanym ze skór cielęcych z największą precyzją metodą ‘’hand made’’. Dodatkowo okraszony ciekawą możliwością personalizacji. Dla wszystkich entuzjastów szeroko rozumianego  zdrowego trybu życia producent przewidział wersję wegańską, która w niczym nie odróżnia się estetycznie czy jakościowo od bratniej wersji. Portfel wyróżnia się smukłymi kształtami (125 x 87 mm i niecałe 10 mm grubości) oraz jest w pełni polskim fabrykatem. W komplecie otrzymujemy ładowarkę, która jest wykonana z bliźniaczego materiału co wyrób główny.

Moje pierwsze spostrzeżenia co do wyrobu firmy Woolet już natchnęły mnie wielkim optymizmem. Portfel jest stworzony z myślą o mężczyźnie, który w niekończącym się pędzie swego życia ma ugruntowane wymagania.  Konstrukcja portfela, forma zszycia poszczególnych elementów portfela świadczy o zegarmistrzowskiej precyzji rzemieślników, którzy w pocie czoła udoskonalili każdy najmniejszy fragment wyrobu. Jakość półproduktów, sposób wykonania ma niewątpliwie przełożenie na żywotność danego artykułu. Portfel na jednym ładowaniu jest w stanie sprawnie funkcjonować od 2 do 4 miesięcy, a licząc z ładowaniem może działać kilkanaście lat. Produkt posiada przegródki na 4 karty, 1 kieszeń na inne dokumenty, miejsce na banknoty oraz specjalną, ukrytą kieszonkę na cenniejsze przedmioty.

Cóż i tu warto nadmienić o fenomenie, dzięki któremu twór firmy Woolet cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Pęd życia jest sprzymierzeńcem nieoczekiwanych wypadków, które nie są przez nas mile widziane. Ile to razy przez swoją nieroztropność lub zatracenie w obowiązkach dniach codziennego zapominaliście o Waszym portfelu?! Taka sytuacja, przynajmniej w moim przypadku, skutkowała szybszym biciem serca. Na tą dość dojmującą trwogę konstruktorzy firmy Woolet znaleźli  upragnioną receptę! Dzięki aplikacji, którą możemy zainstalować w smartfonach Apple oraz tych działających na Androidzie i systemie Windows zostaniemy zaalarmowani o tym , że oddalamy się od naszego portfela i powinniśmy po niego wrócić. Woolet jest w stanie współpracować z naszym smartfonem lub tabletem. Aplikacja wskaże nam jego ostatnie położenie i pozwoli nam go odnaleźć.

Sama instalacja aplikacji jest dziecinnie prosta. To ważne, gdyż każdy z nas nie lubi marnować swojego cennego czasu. Jeśli z niezrozumiałych przyczyn portfel jest w zasięgu naszej aplikacji a mamy problem z jego fizycznym odnalezieniem, z odsieczą przyjdzie nam sygnał dźwiękowy, który wspomoże nas w poszukiwaniach. We wnętrzu Woolleta ukryto moduł Bluetooth 4.0. Dedykowana aplikacja włączy się, gdy właściciel oddali się od portfela na odległość od 6 do 25 metrów. Również znajomi zapominalskiego mogą pomóc w szukaniu zgubionego portfela dzięki funkcji crowd detection. Do tego jest niezbędna duża społeczność- czyli wszyscy w dużym mieście musieliby mieć portfel z Kickstartera.

Reasumując z pełną odpowiedzialnością polecam Woolet, który kompleksowo zaspokaja potrzeby osób ceniących sobie klasyczny wygląd okraszony najnowszą technologią!

Zdjęcia są autorstwa Katarzyny Purchalak

Tak prezentuje się portfel Woolet!


Woolet

Współczesny dżentelmen

Luty 14
9 Comments

Interpretacja słowa dżentelmen spędza sen z powiek niejednej osobie. Utożsamiane jest zapewne ze wzniosłą, górnolotną cechą przywdziewającą charakter patosu. W dobie, w której  kreowane jest  dziwaczne postrzeganie świata, zapominamy o fundamentalnych wartościach, na których wyrosła europejska cywilizacja. Mężczyźni kultywujący etykietę ,,Savoir-vivre’’ są dinozaurami, którzy w pocie czoła starają się przekazać tę elementarną wiedzę swoim następcom. W mych nie tak zatartych wspomnieniach ukazuje się obraz mężczyzny, który z odpowiednią gracją całuje kobietę w rękę. Tym przykładem zamyka usta malkontentów twierdzących, że takie zachowanie jest synonimem tandety  lub anachronizmu kulturowego. Uważam jednak, że w tej niezrozumianej dla mnie paranoi, która identyfikowana jest z czymś niezwykle prześmiewczym, celem jest doktryna nowożytnego postrzegania świata.

Gdy w słowniku polskim szukamy pomocy, w dręczącym nas dylemacie znaczenia słowa „szarmancki”, otrzymujemy następującą odpowiedź: „odznacza się wyszukaną grzecznością, zwłaszcza wobec kobiet”. Tak wąska definicja nie zaspokoiła mnie, więc szukałem dalej: „dobrze wychowany, dobrze ułożony, pełen kurtuazji, rycerski, szlachetny, ułożony, uprzejmy”. Sama grzeczność jest w moim mniemaniu ponadczasowa, bywało jednak, że pojmowanie jej w różnych okresach czasu przywdziewało odmienną charakterystykę. Nie widzę jednocześnie powodu, aby taką zwyczajną grzeczność odróżniać od grzeczności mężczyzn w stosunku do kobiet, a więc szarmanckości.

Mężczyzna niejednokroć jest zaszufladkowany przez swoją partnerkę, więc naturalnym wydaje się pytanie- Czy facet jest szarmancki na tyle ile pozwoli mu jego druga połowa? Kobiety na każdym kroku podkreślają swoją niezależność, samodzielność, traktowane są na równi z mężczyznami. Z drugiej strony postrzegane są jako niezwykłe i wyjątkowe. W związku z tym rola mężczyzn mocno ewoluuje. Powyższe cechy mają swój niebagatelny kontekst, ponieważ tradycyjne męskie gesty wyrażające grzeczność i „rycerskość” bywają coraz częściej negatywnie odbierane.


Zdjecie_079

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Zdjecie_087

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

Dla mnie jako faceta, który w sposób szczególny zwraca uwagę na swój wygląd takim przyczółkiem bycia dżentelmenem jest elegancja.  Wspomniana forma jest przedsionkiem moich ugruntowanych życiowych spostrzeżeń. Każdorazowo stając przed lustrem nie targają mną żadne podteksty, które krążą gdzieś w przestrzeni publicznej na temat tzw. ‘’elegantów’’. Bycie dżentelmenem jak mawiał klasyk to stan umysłu i zachowania. Ten cytat w sposób transparentny oddaje filozofię, którą tak namiętnie wyznaję. Moja pasja pozwala mi na poznawanie wielu nowych fantastycznych ludzi, z którymi wiąże mnie wspólna fascynacja męską elegancją.

Muszę przyznać, że sam nie jestem alfą i omegą, czasem popełniam kardynalne błędy, za które się przeraźliwie wstydzę. Gdy patrzę na moje zdjęcia sprzed kilku lat, na mojej twarzy automatycznie pojawia się burza niezahamowanych uśmiechów. W kreowaniu własnego wizerunku kluczowe jest znalezienie indywidualnej płaszczyzny stylistycznej. Warto, aby znaleźć odpowiedni umiar, albowiem zbyt duża ekspresyjność może okazać się samobójstwem dla mężczyzny predystynującego do bycia elegantem.


www_034

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

www_044

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

,,Nie szata zdobi człowieka’’

Ludzie zapominają o ważnych w życiu sprawach przywiązując uwagę do ubioru. Nie da się pod nim ukryć np. braku inteligencji, czy też wiedzy. Nawet jeśli człowiek założy bardzo drogie i wspaniałe ubranie, jego braki da się odczuć już podczas rozmowy z nim. Piękny ciuch nie usprawiedliwi wówczas jego niewiedzy, czy też braku wychowania. Myślę, że ważną sprawą jest to, aby te dwie sprawy się ze sobą wiązały. Na pewno milej byłoby słuchać mądrej wypowiedzi dobrze ubranej osoby, którą szata będzie zdobić. Oprócz „ładnego opakowania”  można będzie również dostrzec część wnętrza.

W świetle zgromadzonych przeze mnie argumentów można stwierdzić, że szata nie zdobi człowieka. Uważam, że strój jest tylko znaczącym dodatkiem, jednak nie najważniejszym. Myślę, że ważniejsze od ubrania jest to jaki człowiek ma charakter oraz czy ma mądrość życiową. Bez wyżej wspomnianych kwestii, nawet najpiękniejsze i najmodniejsze ubrania będą jedynie dodatkiem.

Ubiór nie jest w stanie pokazać jacy jesteśmy naprawdę. Myślę, że najważniejsze jest to jak człowiek traktuje innych ludzi, jak zachowuje się w życiu codziennym. Uważam, że największą wartością człowieka może być szacunek, sprawiedliwość, szczerość. Tych cech nie jest w stanie pokazać nam żadne ubranie na tym świecie. Nie da się tego wyrazić za pomocą nawet najpiękniejszej sukni, czy też garnituru.


www_039

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

www_040

Katarzyna Purchalak KPMultimedia

,,Empatia- najcenniejsza wartość’’

Dzieciństwo jest najbardziej chłonnym okresem, w rozwoju intelektualnym dziecka. To już wtedy rodzice otaczają nas bezgraniczną empatią. Następnie sam progres intelektualny podczas dorastania wymaga od nas szerszego zaspakajania naszych wewnętrznych potrzeb w tej tematyce. Niestety, tak jak przysłowiowy kij, także empatia ma dwa końce. Granica między tą ciepłą i budującą a tą wyczerpującą i destrukcyjną jest niezwykle cienka. Osoby nadmiernie empatyczne, nie tylko przepraszają za swoje istnienie, ale dodatkowo „zarażają się” wszystkimi cierpieniami świata. Chłoną problemy zarówno z najbliższego otoczenia, jak i te dziejące się setki kilometrów od ich miejsca pobytu. Kumulowanie cierpienia innych wypala psychicznie i spala fizycznie. Z czasem może nawet prowadzić do agresji i społecznej izolacji.

Empatyczny/a ogólnie nie ma lekko. Z jednej strony chęć pomagania i służenia innym daje mu możliwość spełnienia i radości, z drugiej, coraz częściej może przysporzyć całkiem sporych problemów. Psychologowie jak mantrę powtarzają, że: wszystko, co zrobimy dla drugiej osoby, bez względu na to, czy będzie to dobry uczynek czy zły, prędzej czy później zatoczy koło i do nas wróci ze zdwojoną siłą. Na drugi dzień, bądź za kilka lat.

Poniżej czekam na Wasze komentarze.